baner
Nr konta bankowego: 32 1090 1665 0000 0001 3140 2240
Strefa członkowska
2006-07-05 23:59:59 - DZ
Pychowianka Kraków - KS Rybitwy II Kraków 4:0

Data meczu: 2006-05-28 00:00:00

Opis meczu

BRAMKI: 1:0 Poniedziałek 31 min, 2:0 M.Kostrz 51 min, 3:0 Zegarmistrz 54 min, 4:0 Pałach 83 min,

PYCHOWIANKA: Wojnar 9 - Sukta 8, Zegarmistrz 8, Borkowski 8, Piórkowski 7 (50 min Balon 7) - Ł.Górecki 7, Kawalec 7, Mrozek7, Patnaik 8 (60 min K.Marek 7) - M.Kostrz 9, Poniedziałek 8

ŻÓŁTE KARTKI: brak

WIDZÓW: ok. 100

Wreszcie... odetchnęli z ulgą kibice Pychowianki. Po pięciu z rzędu spotkaniach bez zwycięstwa na własnym boisku (Maszycanka, Albertus, TS Węgrzce, Bronowicki, Polonia) pech opuścił podopiecznych trenera Jasieniaka. Jednak nie bez obaw przystępowali do tego spotkania gospodarze. Nadal bez kontuzjowanych Łysia i Łukasza Kostrza oraz pauzującego za kartki Marcina Wojasa nie byli faworytem w meczu z będącą na fali drużyną Rybitw.

     Początek spotkania to przewaga Pychowianki. Jednak nieco chaotyczne bez należytego wykończenia akcje nie przynosiły efektu bramkowego. Pierwszy sygnał do ataku dał Zegarmistrz inicjując w 3 min akcję prawą stroną boiska, później Poniedziałek i Mrozek wywalczyli rzuty rożne, jednak te stałe fragmenty gry niewiele dawały.

     Kolejno szczęścia próbowali Michał Kostrz, strzelał nawet... Jarosław Wojnar i piłka niesiona wiatrem wylądowała przy bramce rywali. Drużyna Rybitw została zepchnięta do defensywy, niemal nie wychodziła z własnej połowy. Znów strzelał "Zegar", a w 15 minucie bardzo ładną akcję przeprowadzili Piórkowski-Poniedziałek, a próbował ją wykończyć Patnaik. Z dystansu kropnął Sukta, a za chwilę po uderzeniu "Wtorka" piękną paradą popisał się bramkarz przyjezdnych.

     Po 20 minutach gry do głosu zaczęli dochodzić goście. W 21 minucie pięknym wślizgiem zażegnał niebezpieczeństwo Borkowski. Po kilku chwilach piłka dwukrotnie szybowała nad poprzeczką Wojnara. Groźnie było także w 26 minucie, kiedy to, nieporozumienie Borkowskiego i Wojnara próbowali wykorzystać napastnicy rywali.

     Podrażnieni tym gospodarze ponownie przejęli inicjatywę. W 31 minucie Zegarmistrz zagrał do "Wtorka", ten dostał piłkę na szesnastym metrze, zamiast strzelać długo zwlekał. Gdy wydawało się, iż szansę "diabli wzięli" Mirek niczym klasowy snajper strzelił obok obrońców i bramkarza, ku zdumieniu widzów piłka zatrzepotała w siatce... 1:0 !!!

     Za chwilę ładna akcja Oskara Patnaik i uderzenie M.Kostrza wywołało oklaski kibiców, zaś w 35 minucie po strzale Poniedziałka piłka uderzyła w słupek. Jedyną okazję w końcówce meczu, rywale zaprzepaścili w 38 minucie, kiedy to po faulu M.Kostrza egzekwowali rzut wolny. Na tym emocje w pierwszej odsłonie się skończyły.

     Zwykle spokojna przerwa przyniosła ciekawe wydarzenie. Pomni "przekrętu" z jesieni gospodarze postanowili sprawdzić karty zawodnicze przeciwników. Tym razem jednak, wszystko było w porządku. Niezadowoleni z kontroli gracze Rybitw głośno straszyli rozbiciem miejscowych na murawie po przerwie...

     Cóż, mimo, iż robili co mogli, tego dnia niewiele byli w stanie wskórać. Dodatkowym smaczkiem było to, iż przeciwko Pychowiance zagrał jej niedoszły zawodnik Krzysztof Bochenek. Przygotowywał się do sezonu z "Pycho", jednak niezadowolony z pozostawienia go na ławce rezerwowych w sparingu z Płomieniem Kostrze, porzucił ten zamysł... Heh... chciało by się szepnąć (po meczu...) Krzysiu ??? co ??? 4:0 !!!!. Ale póki co na boisku był zupełnie inny wynik...

     W 47 minucie na bramkę rywali popędzili M.Kostrz i Poniedziałek, tym razem jeszcze bez efektu bramkowego. Za to w 51 minucie swą znakomitą grę w tym spotkaniu ukoronował golem Michał Kostrz. Najpierw Zegarmistrz zagrał do niego długą piłkę, futbolówkę na chwilę przejął obrońca Rybitw, lecz nasz napastnik wyłuskał ją przy linii bocznej pola karnego, by za chwile z ostrego kąta strzelić nie do obrony... 2:0 !!!

     Tak czasami boisko wynagradza ambicję i walkę do końca... Michał w tym spotkaniu walczył przez 90 minut... Pięknego gola pozazdrościł koledze Sławomir Kawalec i uderzył z daleka, efektem czego był rzut rożny. Z narożnika boiska dośrodkował Sławomir Sukta..., a reszta była w rękach, raczej na głowie "Najwyższego", czyli Jacka Zegarmistrza, który precyzyjnie uderzając zmusił bramkarza do wyciągnięcia piłki z siatki...

     Kibice odetchnęli z ulgą, wierząc, iż tym razem ich ulubieńcy zainkasują komplet punktów. Jednak "biało-niebiescy" nie poprzestali na tym. Poszli za ciosem, uderzali Sukta, Mrozek, ładną akcję przeprowadził Kawalec z Poniedziałkiem, piłkę po skrzydłach rozprowadzał Ł.Górecki. Odważna gra naraziła ich jednak na kontry rywali. W 70 i 73 minucie Jarosław Wojnar tylko w sobie znany sposób obronił strzały rywali. W rewanżu uderzał Kawalec. 79 minuta to rajd wprowadzonego na boisko Pałacha zakończony niecelnym uderzeniem. Jednak Kuba tego dnia nie zamierzał na tym poprzestać... W 83 minucie lewą stroną pognał Krzysztof Marek, dośrodkował, a Jakub Pałach był tam, gdzie rasowy snajper powinien się znajdować... Strzelił z bliska nie dając szans golkiperowi. W ten sposób ustalił wynik spotkania na 4:0, a kolegom z drużyny sprawił wiele satysfakcji, którzy widząc jego ambitną postawę na treningach oraz gdy wchodził jako zmiennik życzyli mu gola z całego serca...

     Jeszcze w 88 minucie "Jaro" piąstkował po mocnym uderzeniu nad poprzeczkę, chwilę potem próbował po raz kolejny Pałach, ale wynik nie uległ zmianie.

     Gra Pychowianki musiała się podobać... Jeden ze swych najlepszych występów zaliczył Wojnar, pokazując w kilku sytuacjach kunszt. W obronie pewny był Borkowski, dzięki czemu Zegarmistrz mógł popracować w ofensywie... Dwie asysty i gol mówią same za siebie... Pewnym punktem był Piórkowski, a jego zmiennik Balon wniósł sporo ożywienia do gry. Łukasz Górecki w końcu się przełamał i zagrał bez kompleksów... Osobna kwestia to Sławomir Sukta, rewelacyjna pierwsza połowa, choć jego gra była może mało efektowna, to odwalał kawał "czarnej roboty", zniechęcając rywali do gry po jego stronie boiska. Mrozek (często wygrywał pojedynki... główkowe), Kawalec (dużo uderzał) jak zwykle - czyli dobrze. Odkryciem spotkania był w tej formacji Oskar Patnaik. Wreszcie pokazuje na co go stać, zaliczając drugi z rzędu bardzo dobry występ. Pewny, znakomity technicznie, ambitny, przebojowy Mirosław Poniedziałek - przy golu prawdziwa "profesura", aktywny i waleczny. Michał Kostrz - dla wielu bohater spotkania. Atakował, rozgrywał, cofał się po piłkę. Koledzy śmiali się po meczu, że to chyba jego nowe "buty same grały". Z rezerwowych - akcja Krzysztofa Marka i Jakuba Pałacha przyniosła gola. Jak widać w tym meczu "jokerzy" sprawdzili się znakomicie... Na koniec kilka słów o pracy arbitra... Należy sobie życzyć, by wszyscy prowadzili zawody tak jak Pan Kozłowski. Niemal bezbłędny, nie szafując kartkami panował nad graczami obu drużyn. Spokój, rutyna, pozwalał grać, nie dopuszczał do nerwowych sytuacji. Słowem, profesjonalizm...

Komentarze

Brak komentarzy
Galeria
Galeria niedostępna
Protokół meczowy
Bramki:
1:0 M.Poniedziałek 31 min
2:0 M.Kostrz 51 min
3:0 J.Zegarmistrz 54 min
4:0 J.Pałach 83 min

Pychowianka:
J.Wojnar
S.Sukta
J.Zegarmistrz
W.Borkowski
J.Piórkowski
(50 min Å.Balon)
Å.Górecki
S.Kawalec
P.Mrozek
O.Patnaik
(60 min K.Marek)
M.Kostrz
(76 min J.Pałach)
M.Poniedziałek

Widzów:
100