baner
Nr konta bankowego: 32 1090 1665 0000 0001 3140 2240
Strefa członkowska

Wyszukiwarka artykułów:

W tre¶ci i tytule
W tre¶ci
W tytule
Autor

Pychowianka Kraków - Aktualnoťci - opisy meczów

1/40 Następna
Dodano: 2019-11-10 11:40:03 przez: Pio
Rundę jesienną zakończyliśmy porażką z liderującym Fairantem Kraków. Przed meczem statystyki były dla nas bezlitosne, dwa razy mniej punktów, prawie pięć razy mniej bramek strzelonych, a jednak zawodnicy Pycho podeszli do spotkania z pewnością, że można zdobyć punkty i nie taki ten diabeł straszny. Początek meczu należał co prawda do gości, którzy zdominowali poczynania na boisku, ale z każdą minutą mecz stawał się coraz bardziej wyrównany, z momentami przewagi Pycho. Gospodarze potrzebowali czasu, by oswoić się z taktyką drużyny lidera i im dalej w mecz, tym wyglądało to lepiej, a atak, który demolował ligowe defensywy nie mógł sobie poradzić z mądrze grającą obroną Pychowianki. W pierwszej połowie sytuacje podbramkowe dla jednej i drugiej drużyny wynikały z błędów indywidualnych i tak jak Kamil Stepaniak stanął przed doskonałą sytuacją do wyprowadzenia Pycho na prowadzenie, tak później Fairant miał dwie wyborne okazje do wyjścia na prowadzenie. Pierwsza połowa na zero. Pychowianka na drugą połowę wychodziła z założeniem, by grać swoje i wykorzystać wysoko wychodzącą obronę drużyny gości. Niestety, zarówno w pierwszych jak i drugich czterdziestu pięciu minutach zmorą w ataku Pycho były spalone. Ilekroć pojawiła się okazja, by zaskoczyć rywali, tyle razy nasi ofensywni gracze dawali się w łatwy sposób złapać i to pomimo założeń, by łamać linię biegu. Fairant przyspieszał w kilku fragmentach, ale na niewiele to się zdało, bo drużyna Pychowianki była dobrze ustawiona. Niestety po jednej z akcji rezerwowego napastnika gości, główny arbiter podjął kontrowersyjną decyzję o podyktowaniu rzutu karnego, który został zamieniony na bramkę. Strzelona bramka nakręciła zawodników Fairantu i częściej gościli pod bramką Pycho, ale wciąż wynik był sprawą otwartą. Pychowianka starała się zawiązać akcje ofensywne, ale im bliżej bramki rywali, tym kończyły się koncepcje. Ostatecznie zabrakło sytuacji i większej energii z przodu, by strzelić wyrównującą bramkę, ale po ostatnim gwizdku wszyscy zawodnicy oraz trener zwycięskiej drużyny gratulowali występu Pychowiance. Nie grali jeszcze z tak dobrze dysponowaną drużyną. Drużyną, która z każdym tygodniem w rundzie jesiennej grała lepiej i choć ostatecznie punktów na koncie nie mamy wiele, to perspektywy rozwoju dla tej ekipy są duże. Wiosna będzie nasza. #WszyscyNaPycho!
komentarzy: 1 czytaj dalej »
Dodano: 2019-11-03 19:00:53 przez: Pio
Spotkanie z Wawelem należało do tych spotkań, które trzeba wygrać za wszelką cenę. Bez względu na nieobecności wynikające z długiego, świątecznego weekendu i bez względu na rotację w składzie, która wynikała ze zmian kadrowych, liczyły się tylko trzy punkty. Pychowianka od początku meczu przejęła inicjatywę i dyktowała warunki na boisku, na co Wawel nie znajdował odpowiedzi. Drużyna gospodarzy ograniczała się wyłącznie do gry z kontry, po niewymuszonych stratach naszych zawodników. W pierwszej połowie stworzyli sobie cztery takie okazje, na szczęście formacja obronna była na posterunku. Jak grała drużyna Pycho? Poza wspomnianymi stratami, które stały się naszym znakiem rozpoznawczym, który zaprasza rywali do odważniejszego grania, to mecz był pod kontrolą i sytuacji pod bramką rywali znowu było dużo. Kolejny raz zawodzi skuteczność, to drugi znak rozpoznawczy naszej drużyny. Mimo nieskuteczności trzeba przyznać, że Pychowianka wyglądała dobrze w organizacji, co sprawiało, że raz po raz pod bramką Wawelu robiło się gorąco. Przewagę w pierwszej połowie udokumentowaliśmy dwoma trafieniami Tomaszów, Piotrowskiego i Marczaka. Dla Tomasza Marczaka to debiutancki gol i jak się później okazało pierwszy występ "od deski do deski". W drugiej połowie zawodnicy Pycho mieli unikać prostych strat i zamknąć mecz. Niestety, znowu zawodziła skuteczność, a z każdą kolejną minutą w naszą grę wkradało się coraz większe rozluźnienie, co przełożyło się na groźne sytuacje gospodarzy. Na szczęście na posterunku był świetnie dysponowany Fabryczewski, który w trzech kolejnych sytuacjach potwierdził dobrą formę i pomógł drużynie zachować czyste konto. W tych sytuacjach zdecydowanie zabrakło asekuracji i wsparcia, bo nasi zawodnicy byli myślami przy kolejnych golach. Nieskutecznych napastników i pomocników wyręczył obrońca, Piotr Mrozek, który po indywidualnej akcji został sfaulowany przed polem karnym i precyzyjnym strzałem ustalił wynik spotkania. Kolejny mecz, ostatni już w rundzie jesiennej zagramy z liderującym Fairantem, który do bramki rywali wjeżdża z wagonem goli. To z pewnością dobra wskazówka dla trenera i zawodników, że wciąż jest nad czym pracować, by zrobić kolejny krok do przodu Już dziś zapraszamy na mecz przy ul. Praskiej na stadion Tramwaju. Będzie ciekawie. #WszyscyNaPycho!
komentarzy: 0 czytaj dalej »
Dodano: 2019-10-26 17:48:02 przez: Pio
Długo kazaliśmy czekać naszym fanom na pierwsze zwycięstwo "u siebie". Długo nasza drużyna dojrzewała, by zagrać dwa dobre spotkania pod rząd, po których nie było niedosytu, tylko radość ze zwycięstw, ale w końcu gramy na miarę swoich możliwości, mając spore rezerwy. Większość czasu w meczu z Universum kontrolowaliśmy przebieg spotkania, jednak zdarzały się momenty, w których po stratach lub niedokładności goście przejmowali kontrolę i było groźnie pod bramką Fabryczewskiego. Raz faulował przed polem karnym, raz było starcie w szesnastce, raz sędzia przerwał akcję 1x1, bo odgwizdał faul. Wszystkie te sytuacje napędzili gospodarze, niefrasobliwie rozgrywając akcje, bez pomocy rywali. Druga połowa była bardziej wyrównana, jeśli chodzi o naszą grę, mniej błędów, a wchodzący z ławki zawodnicy napędzali kplejne akcje Pycho. Znów prym wiódł Stepaniak, który obsługiwał partnerów świetnymi podaniami, choć Ci nie zawsze korzystali z dobrych zagrań. Najważniejsze, że po jednym prostopadłym zagraniu oko w oko z bramkarzem stanął Miechówka i otworzył wynik spotkania. Później świetne sytuacje marnowali Piasek, Piotrowski i Kamil, który minął bramkarza i ... przestrzelił. Widać było, że nasi zawodnicy mają więcej sił i raz po raz starali się zagrażać bramce rywali, aż w końcu do kolejnej sytuacji doszedł Kamil Stepaniak i ustalił wynik meczu.  Brawo drużyna, jedziemy dalej. #WszyscyNaPycho!
komentarzy: 0 czytaj dalej »
Dodano: 2019-10-20 17:11:33 przez: Pio
W tym sezonie brakowało nam dwóch rzeczy, strzelonych bramek i punktów, które by z nich wynikały. W ostatnich spotkaniach nie pozwalaliśmy rywalom na zbyt wiele, tracąc po golu, ale brakowało nam konkretów w ataku, więc punkty uciekały. Dołóżmy do tego fakt, że gdy rywale strzelali bramkę jako pierwsi, to zgarniali trzy punkty. Taki stan rzeczy utrzymywał się do dzisiaj. Dziś Pychowianka w zmienionym składzie i ustawieniu zagrała odważniej niż w poprzednich spotkaniach i stwarzała więcej sytuacji niż dotychczas. Gospodarze, raz po raz sprawdzali czujność obrony i bramkarza, próbując prostopadłych podań, ale ofiarność zawodników Pycho pozwalała zachowywać czyste konto. Wyrównana pierwsza połowa, zakończona bezbramkowym remisem i początek drugiej, który zdecydowanie należał do Kaszowianki. Gdy Pychowianka zaczęła otrząsać z przewagi gospodarzy, niespodziewanie straciła bramkę, po trafieniu samobójczym. Kaszowianka nie poszła za ciosem, a coraz lepiej i groźniej atakowało Pycho. Najpierw Piotrowski, a później Sokołowski nie wykorzystali świetnych podań Stepaniaka. Wiara w zdobycz punktową nie topniała i nasi zawodnicy dopieli swego. Najpierw doskonałe podanie wcześniej wspomnianego Kamila na gola zamienił Piotrowski, a chwilę później wynik meczu ustalił Tomek Miechówka. Trzy punkty pojechały do Krakowa. Brawo drużyna!
komentarzy: 0 czytaj dalej »
Dodano: 2019-10-15 17:13:40 przez: Pio
Nie pierwszy mecz w sezonie Pychowianka przegrała, ale był to pierwszy mecz, w którym mieliśmy tak mało argumentów z przodu. Cała drużyna zagrała dobrze w defensywie, ale w ofensywie mnożyły się niedokładności, znowu. Po udanych odbiorach pierwsze, lub drugie podanie trafiało do rywali, próba dłuższego prowadzenia piłki kończyła się stratą, Dragoons miał więcej z gry, lepiej rozgrywał i stworzył trzy dobre sytuacje, które wybronił Fabryczewski. Bramka padła po rzucie rożnym, niesłusznie podyktowanym, ale Pycho nie zrobiło nic, by ten mecz choćby zremisować. Oczywiście starań i walki nie można nikomu odmówić, bo każdy chciał i chwała każdemu zawodnikowi za to, jednak w grze w piłkę chodzi o coś więcej. W niedzielę wszelkie atuty piłkarskie straciliśmy, nie byliśmy jednością w ataku. Po meczu z Bratniakiem można było mieć nadzieję, że wszystko idzie w dobrym kierunku, że balans między obroną i atakiem został odnaleziony, jednak ostatnia kolejka obnażyła naszą słabość w konstruowaniu akcji i pokazała nad czym musimy pracować. Do końca rundy coraz mniej czasu, coraz mniej czasu by dopisać jakąś zdobycz punktową do dotychczasowego, bardzo skromnego dorobku.
komentarzy: 0 czytaj dalej »
Dodano: 2019-10-06 15:31:57 przez: Pio
Dzisiaj musieliśmy uznać wyższość lidera, choć niedosyt przy porażce jedną bramką jest spory. Warto oczywiście podkreślić, że więcej sytuacji bramkowych mieli gospodarze i dzięki świetnej dyspozycji Fabryczewskiego tak długo był wynik remisowy, ale zaskoczeniem może być fakt, że lider swoje szanse stwarzał po kontratakach. Drugi fakt wart podkreślenia, to kolejne przetasowania w kadrze Pychowianki, roszady i długa lista nieobecności: Skoczek, Senkowicz, Góral, Bartos, Stepaniak, Laskowski, Grabarczyk, Szymczyk, Sokołowski, Liwoch, Miechówka. Druga jedenastka. Początek spotkania to dobre ustawienie gości, z którym Bartniak nie mógł sobie poradzić. Nieśmiałe ataki gospodarzy były przerywane przed polem karnym, dzięki czemu zawodnicy ofensywni mieli sporo miejsca. Niestety kolejny raz gorące głowy i niedokładności przyczyniały się do tego, że zagrożenia pod bramką prawie nie było, za to coraz częściej zazębiały się kontry gospodarzy i coraz więcej pracy miał Fabryczewski, o czym wspomniałem na wstępie. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem, z którego Pychowianka mogła być zadowolona. Drugą połowę lepiej zaczął Bratniak, ale obrona Pycho w porę i skutecznie interweniowała. Niestety po jednym z groźnych kontrataków gospodarze wyszli na prowadzeniu, do dośrodkowania z prawej strony doskoczył napastnik i strzelając z ósmego metra, od poprzeczki umieścił piłkę w siatce. Napastnikowi gości pomogła interwencja naszego obrońcy, który blokując dośrodkowanie, skierował piłkę do strzelca bramki. Chwilę później drugą i w konsekwencji czerwoną kartę otrzymał Piotrowski i gonić wynik musieliśmy grając w dziesięciu. Pomimo osłabienia to Pychowianka atakowała, a Bratniak się bronił, posyłając długie piłki na napastników, które nie przynosiły żadnego efektu...może poza czasem, który ucikał przyjezdnym. Zabrakło dokładnego podania i dokładności pod bramką rywali, zabrakło skutecznego strzału. Wynik meczu nie uległ już zmianie i seria trzech meczów bez porażki została przerwana. Brawo drużyno za walkę i za postawienie się wyżej notowanemu rywalowi.
komentarzy: 0 czytaj dalej »
Dodano: 2019-09-29 22:33:53 przez: Pio
Od kilku sezonów mierzymy się z brakami kadrowymi, które wymuszają rotacje w składzie i do tego wszyscy zdążyli się przyzwyczaić. Jednak jak daleko sięgam pamięcią, nie jestem w stanie przypomnieć sobie takiej passy, że z przyczyn losowych nasza drużyna nie może zagrać choćby dwóch meczów w tym samym składzie. Podobnie było i tym razem, bo drobnych korektach w zremisowanym meczu z Grębałowianką II, cieszyliśmy się z pierwszego zwycięstwa w sezonie w meczu z Gromem. Dewiza o niezmianności zwycięskiego składu nie dotyczy Pychowianki nie ze względu na konkurencję i walkę o pierwszą jedenastkę, ale zwyczajnie ze względu na braki kadrowe. Choroby, kontuzje, wyjazdy, wszystkie plagi świata. Do tego dzisiaj zagraliśmy bez nominalnego bramkarza. W jego rolę wcielił się kapitan drużyny, Jakub Piasek.
komentarzy: 0 czytaj dalej »
Dodano: 2019-09-22 20:02:03 przez: Pio
Nie był to najlepszy mecz w naszym wykonaniu, a mówiąc dokładniej, zagraliśmy najsłabiej w bieżącym sezonie. Sytuacja w tabeli jednak była niekorzystna i przed meczem najważniejsze były trzy punkty. Nie zakładaliśmy tylu strat i złych decyzji, ale najważniejsze założenie zostało spełnione. Strzeliliśmy więcej goli od rywali i ostatecznie zgarnęliśmy pierwsze trzy punkty w sezonie. Pod tym względem lepiej być nie mogło. Różnie można oceniać występ Pychowianki w tym meczu, jednak ostatecznie liczą się punkty i tylko nieliczni będą pamiętać jak wyglądała nasza gra. Szanujemy trzy punkty, dopisujemy je na swoje konto i pamiętamy o rzeczach, które musimy poprawić. Jest nad czym pracować. #WszyscyNaPycho!
komentarzy: 0 czytaj dalej »
Dodano: 2019-09-15 11:32:12 przez: Pio
Po trzech porażkach, w których traciliśmy dużo bramek i nie potrafiliśmy strzelić do siatki przeciwnika, przyszło małe przełamanie. O ile w poprzednich meczach momenty dobrej gry dawały remis tylko w pierwszych minutach meczu, o tyle w meczu z rezerwami Grębałowianki dobra gra przez kilkadziesiąt minut dała prowadzenie i walkę do ostatnich minut o trzy punkty. Pierwszego gola w sezonie dla Pychowianki zdobył "Samobój", po dobrej akcji na skrzydle Stepaniaka, który wrócił po kontuzji i pokazał, że jest ważnym zawodnikiem zespołu. Pierwsza połowa meczu przypominała swoim przebiegiem wyjazdowe spotkanie z Rybitwami, jednak w sobotnie popołudnie potrafiła kontrolować wydarzenia boiskowe znacznie dużej, co przekładało się na większą liczbę sytuacji i strzałów. Oczywiście stare problemy Pychowianki nie zostały w pełni wykorzenione, bo błędne decyzje, niedokładności i straty się zdarzały i napędzały akcje przyjezdnych, ale zaangażowanie w grę obronną całego zespołu było imponujące i w pore udawało się zażegnać niebezpieczeństwu. Druga połowa, która przyniosła zmiany w obu zespołach sprawiła, że obraz gry się zmienił. Akcje napędzane przez młodych zawodników Grębałowianki coraz częściej zapędzały naszą drużynę pod pole karne i zmuszały do coraz częstszych interwencji dobrze dysponowanego Fabryczewskiego. W przodzie brakowało nam przytrzymania piłki i legendarnej dokładności, ale w tyle zaczęła działać asekuracja, nasza pięta achillesowa w poprzednich spotkaniach. Również dużym plusem był fakt, że Pychowianka nie dopuściła do zagrożenia z bocznych sektorów boiska, co również zdarzało się nam notorycznie i przyczyniło do strat większości goli w obecnym sezonie. Grębałowianka dopięła jednak swego i udokumentowała swoją przewagę golem w 82 minucie. Nieatakowany zawodnik na dwudziestym metrze oddał mocny strzał, który sparował przed siebie "Faber", niestety goście byli szybsi od naszych obrońców i dobitka była skuteczna. Bramka stracona w ostatnich minutach meczu powoduje, że ciężko było się cieszyć z remisu, ale biorąc pod uwagę wyniki w poprzednich spotkaniach i nieobecności w składzie, trzeba ten punkt szanować i budować pewność drużyny, by tych dobrych momentów w grze było więcej. #WszyscyNaPycho!
komentarzy: 0 czytaj dalej »
Dodano: 2019-09-08 20:35:00 przez: Pio
Gdyby mecz trwał 20 minut, mielibyśmy punkt, a wszyscy obserwujący spotkanie musieliby zgodnie uznać, że Pychowianka grała lepiej. Niestety, mecz trwa 90 minut, a punktuje się, gdy bramek się nie traci i strzela coś z przodu. My jesteśmy konsekwentni od początku sezonu w stratach punktów i powielaniu błędów w bocznych sektorach boiska i jeśli rywal ma dobrych skrzydłowych, wykorzystuje to perfekcyjnie. Tak było także w dzisiejszym meczu. Rywale wykorzystywali niedokładne zagrania Pychowian i jednym podaniem uruchamiali prawego pomocnika, który trzykrotnie bez asysty obrońcy wrzucił do skutecznego napastnika z nr 8. Ten zawodnik zantował zresztą cztery bramki, bo jeszcze w pierwszej połowie wykorzystał błąd linii obrony i dopadł do piłki zagranej nad ich głowami. Wynik sprawiedliwy, bo gospodarze mieli więcej sytuacji, ale gra do Pychowianki mogła się podobać. Do 40 metra od bramki przeciwnika i do momentu gdy nasi zawodnicy jeszcze wierzyli, że mogą cokolwiek osiągnąć i zmienić. Brakuje nam bramek i wyciągania wniosków z własnych błędów. Trenujemy, by wyjść na prostą.
komentarzy: 0 czytaj dalej »