Nr konta bankowego: 32 1090 1665 0000 0001 3140 2240
Z Prezesem Łukasz Góralem o piłce i życiu....

Za nami zebranie sprawozdawczo-wyborcze Pychowianki. Zostałeś Prezesem na kolejną
kadencję. Jest powód do zadowolenia ?
Jestem dumny i bardzo zadowolony z tego powodu.
Stanowisko Prezesa Naszego Klubu, to duża odpowiedzialności wielkie wyróżnienie.
Na wstępie chciałbym też gorąco podziękować kolegom którzy ten Zarząd współtworzyli,
oraz trenerowi Markowi Zalasowi który nam tak bardzo pomógł na początku kadencji.
Co się udało a co nie przez ostatnie lata ?
Przed odpowiedzią na zadane pytanie, by lepiej zobrazować realia przypomnę że
miniona kadencja rozpoczęła się w kryzysowym dla Klubu momencie. Nie wchodząc w
szczegóły, nikt do końca nie wiedział w jakim stanie są finanse, ile jest nie opłaconych faktur,
generalnie sporo niewiadomych, które z czasem „wypadały z szafy”.
Mimo tak trudnych początków, oraz braku własnych obiektów, klub nie tyle że przetrwał, ale
ciągle się rozwija. W tym momencie mamy szeroką kadrę, która walczy o awans do wyższej
ligi , co już zresztą udałoby się osiągnąć, gdyby nie rywal w postaci drugiej drużyny
Wieczystej. Na świetnie prowadzone przez Piotrka treningi, zawsze przychodzi paręnaście
osób. Co ważne, udało się stworzyć naprawdę super atmosferę w drużynie. Według mnie
sportowo cały czas idziemy do przodu. To wszystko można zaliczyć do plusów.
Natomiast naszym największym mankamentem, oprócz braku własnej infrastruktury, były i są
w dalszym ciągu finanse i nie mówię tu o długach, bo oczywiście takich nie mamy. Musimy
oglądać każdą wydaną złotówkę i niestety na sporo rzeczy po prostu nas nie stać.
Powiedziałeś podczas zebrania, że zamierzasz być „jeszcze lepszym Prezesem”. Co to
odznacza ?
Co tu dużo mówić, Prezesem zostałem bez żadnego przygotowania do tej roli. Przez te lata
popełniałem mniejsze lub większe błędy, ale też zdobyłem doświadczenie, które mam
nadzieję pozwoli być skuteczniejszy w następnej kadencji.
Nowa kadencja, nieco zmieniony Zarząd. Kim są osoby, które uzupełniły jego skład ?
Z poprzedniego składu, oprócz mnie został Kierownik drużyny, Pan Eugeniusz Grodecki,
postać wszystkim bardzo dobrze znana, której przedstawiać myślę nikomu nie trzeba,
prawdziwa Legenda Klubu. Do naszej dwójki, dołączyli również Andrzej „Siara” Siarkowski,
pierwszy Prezes Klubu po reaktywacji, długoletni redaktor strony internetowej oraz
wydawanej w dawnych latach gazetki. Do tego dwójka osób które troszkę krócej należą do
rodziny Pycho. Są to czynni zawodnicy: Kamil Stepaniak - kapitan drużyny, nazwany przez
kolegów „Dyrektorem” dzięki liczbie zawodników sprowadzonych do drużyny, oraz wnoszący do
zarządu technologie związane z usprawnieniem działania - Tomasz Marczak.
Problem numer jeden od lat – brak własnego boiska…..
Tak, jest to olbrzymi problem dla Klubu. My przez te lata zostaliśmy zmuszeni wypracować
model działania bez własnego boiska. Trenujemy i rozgrywamy mecze na wynajętych
obiektach. A idąc zgodnie z planem rozwoju, od zeszłego roku miejscem treningów jest
boisko ze sztuczną nawierzchnią i oświetleniem, należące do kompleksu Błonia Sport tuż
przy krakowskich Błoniach. Pomimo wysokich jak dla nas kosztów, zdecydowaliśmy się na obiekt
pozwalający na przeprowadzenie profesjonalnych zajęć w bardzo dobrych warunkach.
Jaki jest roczny koszt funkcjonowania Pychowianki, skąd biorą się na to środki ?
Koszty funkcjonowania klubu rosną z roku na rok. W tym momencie jest to już bardzo
poważna kwota. Głównym źródłem finansowania są składki Członków Stowarzyszenia.
Oprócz tego mamy grono wiernych fanów i przyjaciół którzy często na meczach uczestniczą
w prowadzonej zbiórce a także paru sponsorów, których reklama widnieje na naszej stronie
internetowej. W tym roku pierwszy raz w historii otrzymaliśmy pomoc finansową od Rady
Dzielnicy Dębniki. Dzięki ich pomocy mogliśmy zakupić część niezbędnego sprzętu
treningowego. Niestety grono sponsorów ostatnio nie jest zbyt liczne, dlatego sposób na
zmianę tej sytuacji ,to jeden z głównych celów dla nowego Zarządu.
Pensja Prezesa, to chyba niezła kasa ? ;)
Oczywiście że tak, po poprzednich wyborach zakupiłem przecież samochód, teraz również
rozglądam się za czymś nowym ;-)
Czym zajmuje się na co dzień Prezes Łukasz Góral ?
Zawodowo, ze wspólniczką Dorotą prowadzimy firmę geodezyjną GeoCare. Działamy głównie
na rynku krakowskim, oraz całym województwie. Jak wiadomo prowadzenie własnego
biznesu wymaga poświęcenia większości swojego czasu. Poza tym jestem czynnym
zawodnikiem, więc jak tylko zdrowie pozwala sumiennie uczęszczam na treningi.
Twoja firma jest jednym z małych sponsorów Pychowianki. Nie szkoda pieniędzy ?
Ależ skąd !!! Nawet ostatnio pomyślałem o pewnej formie promocji, która pozwoli na
uzyskanie nowych środków dla Klubu.
Jak trafiłeś do Klubu z Tynieckiej ?
Dzięki grającym wcześniej w Pychowiance kumplom z osiedla. Tak jak ja z Bronowic
pochodzą „Borówa”, „Dziki”, „Pio” i „Zegar”. Pewnego dnia wybrałem się z Nimi na trening
i tak już zostało.
Co zapamiętasz z pierwszej wizyty ?
Oczywiście świetną i niepowtarzalną atmosferę w drużynie, gdzie oprócz samej gry w piłkę,
ważne były też inne wartości. Pamiętam Ś.P. „Wacka” od którego ciepło biło już z daleka,
późniejsze wspólne naprawy boiska przy ul. Tynieckiej i przygotowywanie go do zawodów.
Wszystko robiło się własnymi siłami. Wspaniałe czasy.
Źle chyba nie było, skoro postanowiłeś ściągnąć tu brata ?
Ta myśl żeby Piotrek dołączył pojawiła się dość długo przed Jego dołączeniem do drużyny.
Stwierdziłem że nie mogę zbyt mocno naciskać, dlatego często opowiadałem ciekawe historie
i wspólne przygody z drużyną, aż sam stwierdził że chciałby być jednym z Nas...
Który z Górali jest lepszym piłkarzem ?
Zdecydowanie mój młodszy brat !
Mecz „Pycho”, który najbardziej zapamiętałeś ?
Może zabrzmi to trochę samolubnie, ale jest to wyjazdowy mecz z drużyną KS Tyniec gdzie
strzeliłem swojego premierowego, jednego z całych dwóch goli dla Pycho 

A jakieś poza boiskowe ciekawe sytuacje ?
Była ich cała masa, ciężko nawet wybrać te najciekawsze, a z pewnością jest ich nawet więcej
niż pamiętam
więc nie będę przytaczał konkretnie. Z początków bycia członkiem Drużyny
więc nie będę przytaczał konkretnie. Z początków bycia członkiem Drużyny
to na pewno wspominam mecze wyjazdowe na które jeździliśmy jednym busem, gdzie już na
powrocie lały się wysoko procentowe trunki. Każdy mecz kończył się wspólnym wyjściem do
„Szeryfa”, tam do późnych godzin nocnych omawialiśmy sytuacje z boiska. W późniejszych
latach takim pomeczowym miejscem spotkań stał się Kazimierz, a ulubionym lokalem
nieistniejący już „Zielony kontrabas”. Piękne czasy i mnóstwo wspomnień.
Pychowianka zatem, to nie tylko mecze. Wspólne wyjścia w góry a nawet w „miasto”. To
tworzy chyba klimat ?
Oczywiście że tak. Klimat w drużynie jest ważny, jak nie najważniejszy. Obecnie atmosfera
jest naprawdę dobra, mimo że skład przeszedł w ciągu dwóch lat całkowitą zmianę i wszyscy
jeszcze się docierają, czuć w drużynie to „coś”. Jedyne czego właśnie według mnie brakuje to
takie wyjścia jak w dawnych czasach. Mam nadzieję że przy najbliższej okazji to zmienimy.
Ale jest i poważniejsza strona Pychowianki. Nie raz, również za Twojej prezesury, Klub
organizował akcje charytatywne….
Tak. Kontynuując piękną tradycję pomocy potrzebującym, były organizowane
takie akcje. Na pewno warto przypomnieć choćby pierwszą taką zorganizowaną za naszej
kadencji na zakończenie sezonu 2016/17. Impreza odbyła się w Skotnikach na obiektach
tamtejszej Pogoni, oprócz realizacji celu jakim była zbiórka pieniędzy na pomoc w leczeniu
małej Olimpii, wydarzeniu towarzyszyła świetna zabawa, zarówno na boisku gdzie
Pychowianka zagrała z drużyną swoich Fanów, jak i pomeczowym grillu. W latach
następnych braliśmy udział w akcji „Kluby dla Klubu”, pomocy będącej „na krawędzi”
Wiśle, czy organizowanej przez Centrum Obywatelskie w Krakowie zbiórce niezbędnych
środków higienicznych do sprawnego działania, mającego wówczas oddziały Covidowe
Szpitala Wojskowego przy ul. Wrocławskiej. Nie raz pokazaliśmy że można na nas liczyć i
jestem przekonany że tak będzie również w przyszłości.
Prezes to nadal czynny zawodnik. Choć ostatnio pojawiły się problemy zdrowotne ?
To prawda, w dalszym ciągu chciałbym być częścią drużyny. Niestety w lecie, już na początku
przygotowań doznałem kontuzji kolana. Skręcenie było następstwem braku zerwanego trzy
lata temu więzadła krzyżowego, dlatego wspólnie z lekarzem zadecydowaliśmy o jego
rekonstrukcji. Aktualnie, dwa tygodnie po zabiegu przechodzę rehabilitację, a wszystko
przebiega zgodnie z planem.
Zamierzasz wrócić na boisko ?
Oczywiście że chciałbym wrócić do gry, jednak zdaję sobie sprawę jak trudne po tego typu
kontuzji jest dojście do optymalnej dyspozycji. Głównym celem na ten moment jest jak
najszybszy powrót do treningu, a później zobaczymy na co zdrowie i forma pozwoli.
Jak dokonuje się transferów na tym poziomie ,Podobno pojawił się dyrektor sportowy ?
Powiem nawet więcej, ja nie pamiętam tak dużych zmian jakie się dokonały w składzie
Pychowianki w tak krótkim okresie czasu. Przez ostatnie dwa lata przeszliśmy prawdziwą
rewolucję. Trener „Pio” wykonuje świetną pracę, czego dowodem jest zajęcie drugiego
miejsca w minionym sezonie, co w fazie przebudowy jest sporym sukcesem. W tym sezonie,
choć zdarzają się jeszcze wahania formy, gramy naprawdę bardzo dobre mecze,.Nie wszystkie
jeszcze zakończone zwycięstwem, ale rozgrywane pod nasze dyktando, gdzie w większości
czasu to my prowadzimy grę. Świadczą o tym choćby pozytywne opinie arbitrów czy kibiców
drużyn przeiwnych po zawodach. Jeśli chodzi o „transfery” to w Pycho głównym ich źródłem
są występujący już zawodnicy, sprowadzając swoich znajomych z innych boisk, amatorskich
rozgrywek, „orlików’. W większości przypadków tak to się odbywa, każda nowa osoba po
jakimś czasie przyprowadza kogoś żeby spróbował swoich sił w prawdziwym futbolu. Tak
właśnie dochodzimy do osoby „Dyrektora Sportowego” którym troszkę humorystycznie
został okrzyknięty kapitan, Kamil Stepaniak. Wiąże się to z tym że w ostatnim czasie do
Pychowianki dołączyło najwięcej osób znających wcześniej Kamila. Jeśli kiedyś naprawdę
powstanie takie stanowisko, naturalnie to Kamil będzie głównym kandydatem.
Gdzie obecnie gra Pychowianka, jak trafić na jej mecze ?
Swoje domowe mecze, aktualnie rozgrywamy na obiekcie KS Borek przy ulicy Żywieckiej
13. Jest to bardzo ładny, kameralny obiekt, posiadający spory parking, gdzie swobodnie
można przyjechać własnym samochodem, lub skorzystać z komunikacji miejskiej.
Korzystając z okazji serdecznie zapraszam.
Pewnie fajnie byłoby, gdyby na nasze mecze trafiało więcej mieszkańców Pychowic ?
Oczywiście że byłoby miło gdyby na mecze przychodzili kibice mieszkający w Pychowicach,
skąd przecież się wywodzimy i które to osiedle reprezentujemy. W czasach kiedy
rozgrywaliśmy mecze przy ulicy Tynieckiej przychodziło ich bardzo wielu. Drużyna była
bardzo mocna związana z osiedlem, razem z Osiedlowym Klubem Kultury dzieliliśmy
wspólnie budynek, w którym mieliśmy swoje szatnie. Aktualnie ta sytuacje uległa znaczącej
zmianie, niewielu „miejscowych” interesuje się Pychowianką, a przecież wśród mieszkańców
są znane osoby, politycy dla których kiedyś los klubu nie był obojętny. Niestety nasz związek
z Pychowicami według mojego osobistego odczucia jest coraz słabszy. Mocno nad tym
ubolewam, a częściowo sytuację tłumaczę miejscem rozgrywania meczów poza osiedlem.
Wiem natomiast że w Pychowicach tworzą się w ostatnim czasie nowe organizacje, czy
komórki społeczne zrzeszające mieszkańców. My jesteśmy cały czas otwarci na nawiązanie
współpracy. Jeśli tylko nadarzyła by się taka okazja, chętnie udzielimy pomocy lub
wesprzemy jakieś lokalne przedsięwzięcie. Ciągle liczę też, że wśród mieszkańców Pychowic
są osoby którym los Naszego Klubu nie jest obojętny.
Wprawdzie gramy na „obczyźnie”, ale i tak Kibic ma darmową rozrywkę. Bilet nie
kosztuje nic, ewentualnie „co łaska” a emocji jest sporo ?
Tak dokładnie. Nie sprzedajemy biletów na nasze mecze, każdy Kibic może jedynie okazać
dobrowolne wsparcie Klubu poprzez dołączenie do prowadzonej zwykle zbiórki. Wydarzenie
jakim jest mecz, jest świetną okazją do przyjemnego spędzenia czasu, czy nawiązania nowych
znajomości. Niejednokrotnie organizujemy poczęstunek w postaci grilla. Także zachęcam
żeby sprawdzić na własnej skórze.
Z ciekawych spraw. Podobno nadal w walce o własne boisko, nie powiedzieliście
ostatniego słowa. Pojawiają się mieszkańcy Pychowic chcący pomóc ?
W ostatnim czasie nawiązaliśmy kontakt z Panem Józefem Florczykiem, który w odległych
czasach był mocno związany z Klubem. Mowa tu o znaczącym okresie czasu, począwszy od
lat 50-tych aż do 70-tych XX wieku. Już na pierwszym spotkaniu uzyskaliśmy bardzo cenne
informacje, które w znaczący sposób mogą pomóc odtworzyć historię Klubu. Pan Józef
zadeklarował również pomoc w sprawie starań o własne obiekty w Pychowicach. We
wrześniu odbyliśmy w tej sprawie pierwsze spotkanie w Urzędzie Miasta, które prawdę
mówiąc można nazwać wstępnym, ale dowiedzieliśmy się na nim jakiem powinniśmy
poczynić kroki, aby nasze działania miały rację bytu. Postanowiliśmy że mimo
wcześniejszych, długoletnich niepowodzeń ponownie poczynimy starania o boisko w
Pychowicach, tam gdzie Klub powinien mieć swoje własne miejsce.
Apropos Pychowic. Jak to możliwe że z tak dużego już osiedla, nie ma nowych akcesów
do Pychowianki. Może ten wywiad coś zmieni ?
Przypuszczam że poza osobami które występowały w Pychowiance i teraz z różnych
względów przestały się interesować klubem, do niewielu mieszkańców docierają o Nas
informacje. Osobiście zachęcam każdego, kto chciałby się sprawdzić na ligowych boiskach o
przyjście na trening Pycho.
Co możecie zaoferować chętnym do gry ? Bo choć bez własnego boiska, to szkolenie
poszło sporo w przód ?
Śmiało można powiedzieć że treningi które organizuje i prowadzi „Pio” są na poziomie sporo
przewyższającym nasz poziom rozgrywkowy. Każdy trening jest wcześniej przygotowany, a
schematy ćwiczeń które będą do wykonania są udostępniane przed zajęciami, tak aby sam
trening przebiegał jak najsprawniej i nie było straty czasu na zbędne tłumaczenia. Robi to
wszystko bardzo duże wrażenie i udział w zajęciach daje sporą satysfakcję. Warto spróbować
swoich sił.
Również zawiązało się kółko historyczne. Uchylisz rąbka tajemnicy o co chodzi, czy
jakąś ciekawostkę „ z wykopalisk” ?
Tak, wszystko się zaczęło od spotkań z Panem Józefem Florczykiem, to On zaciekawił nas
swoimi opowieściami o „dawnej” Pychowiance. Postanowiliśmy odszukać jakie były
początki Klubu i kiedy tak naprawdę powstał. Przeszukując skany starych gazet cofaliśmy się
coraz to głębiej , docierając do najstarszych informacji, które to prawdopodobnie dokumentują
powstanie Klubu. Pierwsza wzmianka o meczu rozegranym przez Pychowiankę pochodzi z
dnia 14 maja 1945 roku i przedstawia wynik przegranej 6:0 sparingowej potyczki z drużyną
Juvenii. Zawody zostały rozegrane najprawdopodobniej w weekend poprzedzający dzień
wydania gazety i był to 12 lub 13 maj. Natomiast pierwszymi oficjalnymi rozgrywkami w
których bierze udział Pychowianka, są eliminacyjne mecze o mistrzostwo Okręgu
Krakowskiego. Rozgrywki przeprowadzone w 1945 roku, tuż po zakończeniu II Wojny
Światowej miały wyłonić podział na poszczególne klasy rozgrywkowe w nowo tworzonej
lidze. Pychowianka trafiając do trzeciej z pięciu grup, rywalizowała z następującymi
drużynami: Wisłą, Koroną, Bronowianką, Prądniczanką, Blokami, Dalinem Myślenice,
Pocztowym K. S., Związkowcem, oraz Bieżanowianką. Zajmując ostatecznie dziewiąte
miejsce, w wyniku czego drużyna została zakwalifikowana do klasy C w nowym
nadchodzącym w 1946 roku sezonie. Odszukane informacje rzucają nowe światło na historię
naszego Klubu, sięgającą znacznie wcześniej niż data reaktywacji w 2003 roku. Rodzi się
zatem pytanie czy nie powinniśmy zacząć datować powstanie Klubu na maj 1945 roku i za
niespełna 4 lata świętować osiemdziesięciolecie istnienia?
Jednym ze źródeł utrzymania, są pamiątki Pychowianki . Istnieje plan uruchomienia
stoiska z nimi. Co obecnie możecie zaoferować fanom , jak można je kupić i jakie
kolejne są w planie ?
Wydając klubowe pamiątki, oprócz sprawienia przyjemności naszym sympatykom, liczymy
oczywiście o uzyskanie dodatkowych środków wspierających budżet. Aktualnie można nabyć
bardzo ładnie wykonane czapeczki z herbem Pychowianki. Wnajbliższym czasie będzie
możliwość zakupu nowych koszulek meczowych z obydwu kompletów w których występuje
Drużyna, oraz nowy model treningowy W planach jest wydanie szalików, oraz kufli. Kolejne
plany są uzależnione od zainteresowania. Informację o możliwości nabycia pamiątek należy
szukać na stronie internetowej oraz „fejsbukowym” fanpage-u Pycho.
A gdyby ktoś z czytających zechciał wspomóc Klub, jak może to zrobić ?
Jeśli ktoś chciałby podreperować nasz budżet, najprostszą formą wsparcia jest po prostu
darowizna, wykonując przelew na klubowe konto. Prowadzimy też cieszącą się dużym
zainteresowaniem zbiórkę na portalu „zrzutka.pl” Dzięki zbiórce udało się zebrać kwotę
pozwalającą myśleć o spokojniejszym pod względem finansowym końcu roku. Z tego miejsca
chciałbym gorąco podziękować osobom biorącym udział w zbiórce i tym którzy jeszcze
chcieliby to uczynić.
Nawet symboliczna złotówka będzie zapewne wsparciem .Nie tylko finansowym, ale
również pokazaniem, że ktoś cieszy się że Pychowice mają swój Klub ?
Oczywiście w naszym klubie każda złotówka się liczy i za każde wsparcie jesteśmy bardzo
wdzięczni. W jakimś stopniu Pychowianka jest wizytówką Pychowic, więc jeśli ktoś się
utożsamia z Osiedlem i chciałby wspierając Klub finansowo wpłynąć na jego rozwój, gorąco
zachęcam.
A może pewna umowa. „Od każdego zlecenia dla mojej firmy GeoCare na hasło
„Pychowianka” , ja Prezes Łukasz Góral przekażę pewną kwotę na rzecz Klubu” ? ;)
Uważam to za świetny pomysł i oczywiście „wchodzę w to”.
Na koniec kilka słów od Prezesa:
Przede wszystkim chciałbym podziękować za udzielone mi zaufanie, poprzez wybór na
następne lata. Zrobię wszystko żeby nikogo nie zawieść. Natomiast wszystkich naszych
kibiców zachęcam do przychodzenia na nasze mecze. !
DZIĘKUJEMY ZA WYWIAD !
Komentarze
Brak komentarzy
