baner
Nr konta bankowego: 32 1090 1665 0000 0001 3140 2240
Strefa członkowska
2021-09-17 19:55:05 - DZ

Z trenerem Piotrkiem Mrozkiem - człowiekiem instytucją Pychowianki...

Jak czuje się trener, który osiągnął z Pychowianką historyczny sukces w Pucharze
Polski?
Czuję niedosyt z dwóch powodów. Po pierwsze do trzeciej rundy awansowaliśmy bez
konieczności rozgrywania meczów, choć byliśmy przygotowani na starcie z A klasowcami i
awans wywalczony na boisku smakował by lepiej. Po drugie w meczu z Bronowianką
byliśmy o krok od kolejnej rundy, na trzy minuty przed końcem był remis i cały czas
dążyliśmy do zwycięstwa, bez konieczności rozgrywania rzutów karnych. Niestety,
ostatecznie przegraliśmy, ale wynik 1-4 nie oddaje przebiegu meczu, w którym byliśmy
równorzędnym rywalem dla drużyny z KO.
 
Cztery kolejki za nami. Dziewięć punktów. Jest zadowolenie ?
 
Po trzech kolejkach mieliśmy sześć punktów, mimo dominacji na boisku i ogromu sytuacji
bramkowych. Mecz z Victorią skończyliśmy bez punktów, z Opatkowianką do ostatniego
gwizdka wynik pozostawał sprawą otwartą, przy grze w przewadze. A w czwartej kolejce
zagraliśmy z mocną drużyną Prokocimia II, który postawił trudne warunki i trzy punkty
wywalczyliśmy nie tylko umiejętnościami, ale przede wszystkim determinacją i
konsekwencją w grze. Tak więc zadowolenie jest umiarkowane, bo chcieliśmy jak najdłużej
utrzymywać się na fali zwycięstw, ale szanujemy te punkty, bo wcale nie przyszły nam tak
łatwo.
 
W zeszłym sezonie, Pychowianka nie była faworytem rozgrywek. A jednak tak
naprawdę „wygrała” grupę. Bo Wieczysta to raczej drużyna z „innej planety” ?
 
Przed startem rozgrywek nie sprawdzaliśmy kto będzie występował w kadrze drugiej drużyny
Wieczystej, więc zakładaliśmy walkę o pierwsze miejsce w lidze. Gdy stało się jasne jaką
jakość ma drużyna Łukasza Kubika, to naszym celem było zajęcie drugiego miejsca i to
zadanie zostało wykonane. Ale trzeba przyznać, że piłkarze z doświadczeniem zbieranym na
poziomie ekstraklasowym, czy centralnym są poza zasięgiem zawodników z orlików, FLS,
czy wracających do gry po latach przerwy.
 
Jakie stawiasz cele na ten sezon ? Awans za wszelką cenę, czy walka o awans, ale przede
wszystkim rozwój drużyny ?
 
Z tak mocną kadrą jaką zmontowaliśmy przez ostatnie lata i ostatnie okienko transferowe nie
możemy zakładać innego scenariusza niż walkę o awans, najlepiej z pierwszego miejsca.
Wiadomo, to jest futbol i nie ma prostej recepty na sukces i trzy punkty w każdym meczu, co
z resztą pokazał nam wspomniany mecz z Victorią, ale wiemy jak chcemy grać, wiemy jaką
mamy jakość i będziemy chcieli to przekuć w wyniki. Cel mamy jasno określony, ale droga
do niego prowadzi przez kolejne treningi, na których skupiamy się na konkretnych zadaniach
indywidualnych oraz grupowych i zespołowych.
 
W niskich ligach ciężko coś tak naprawdę zaplanować . Rotacje w składzie są wielkie,
jak oceniasz okienko transferowe ?
 
Pychowianka w ostatnich latach stała się drogą tranzytową dla zawodników, którzy chcieli
spróbować sił w B-klasie, byli w Polsce, w Krakowie i szukali klubu, ale ich przygoda z
Pycho trwała względnie krótko. Fakt, dawali oddech kadrze, zapełniali luki po odchodzących
graczach, ale na dłuższą metę planować można było od rundy do rundy i później od początku
zaczynaliśmy pracę nad kształtem drużyny, ustawieniem, zasadami w grze. Odbijało się to na
wynikach, dalej na atmosferze i zamykaliśmy się w błędnym kole, byle przetrwać. Przełomem
był tak naprawdę poprzedni sezon, w którym złożyliśmy fajną kadrę, która przetrwała próbę
czasu, zimą doszły kolejne wzmocnienia i stąd dobry wynik na koniec poprzedniej kampanii.
Był czas, żeby wszystko poukładać i myśleć o obecnym sezonie.
 
Ostatecznie po sezonie 2020/21 z drużyną pożegnał się Kapitan Jakub Piasek, który był
motorem napędowym drużyny i wziął na swoje barki wiele spraw organizacyjnych, ale
zawodnicy którzy do nas dołączyli dają taką jakość, że nie mam wątpliwości, że jesteśmy
mocniejsi niż rok temu.
 
A kto z piłkarzy zrobił największy postęp w ostatnim czasie ?
 
Patrząc na grę całej drużyny można zauważyć, że wszyscy stali się bardziej świadomi i pewni
siebie. Wiedzą jak się zachować na boisku i z czego te zachowania wynikają. Chodzi o grę z
piłką i bez piłki, tu wszyscy zaliczyli postęp, lecz największy rozwój zauważam u
zawodników, dla których gra w Pychowiance jest pierwszą przygodą z piłką ligową i w tym
miejscu brawa dla Tomka Marczaka i Darka Siwka. Ale nauka tak naprawdę nigdy się nie
kończy i widzę to zarówno na swoim przykładzie jak i chłopaków, z którymi grałem w
drużynie. Limity są w naszych głowach.
 
Do drużyny powrócił po długiej nieobecności Marek Pałach. Dla Ciebie to dobra
wiadomość ?
 
Gdy Marek zaczął pojawiać się na treningach Pychowianki miałem nadzieję, że to początek
drogi do powrotu na boisko, bo doskonale pamiętam ile dawał drużynie i miałem koncepcję
na grę zespołu z Markiem w składzie. Trochę czasu musiało minąć zanim znów poczuł zew
natury, ale cieszę się, że ten czas nadszedł i mogę na niego liczyć.
Każdy trener ma swoją filozofię gry. Do czego Ty przykładasz największą wagę ?
Chciałbym, żeby nasi zawodnicy trenujący piłkę amatorsko z pełną świadomością mogli
mówić, że grają w piłkę, a nie tylko kopią. Dlatego wprowadzam do treningów elementy
rozumienia gry z nauką skoków pressingowych.
Już w poprzedniej rundzie nasza drużyna pokazała, że najlepiej czuje się w obronie wysokiej,
w grze na wysokiej intensywności i cały czas szukamy możliwości do dalszego rozwoju.
 
Wolisz gdy zawodnik podejmuje ryzyko, zagra nieszablonowo, czy jednak należy
sztywno trzymać się założeń
 
Jeśli pytanie dotyczy gry ofensywnej, to moim założeniem jest nie przeszkadzanie
zawodnikom w atakowaniu. Grę staramy się opierać o zasady, które mają ułatwić osiągnięcie
celu, czyli zdobyć bramkę. Zawodnicy podejmują decyzje o dryblingu, podaniu, czy strzale,
ale partnerzy mają te działania ułatwiać. Jednak nie wyobrażam sobie, by w strefie ataku
zawodnicy rezygnowali z pojedynków i nieszablonowych zagrań.
W obronie jest trochę inaczej, chcemy minimalizować ryzyko i znów opieramy się na
pewnych zasadach, ale decyzja o działaniu wciąż jest po stronie zawodników i jeśli akcja w
obronie kończy się przejęciem piłki, nawet jeśli w założeniu oczekiwałem innego
zachowania, to wynik działania jest prawidłowy.
 
Gra z wiatrem, szczęśliwa czapeczka i ostatni sen, ma dla Ciebie znaczenie podczas
meczu ? ;)
 
W ostatnim sezonie, za czasów Kuby Piaska talizmanem drużyny okazały się jego japonki.
Kwestia talizmanu wydawała się otwarta, ale tak się składa, że na meczach z Victorią i
Bronowianką nie miałem ze sobą stopera. Przypadek? Być może, ale chyba nie.
 
Jak zmieniło się Twoje patrzenie na futbol, odkąd stałeś się trenerem ?
 
Tak naprawdę jestem piłkarskim samoukiem, ukształtowało mnie asfaltowe boisko i gra ze
starszymi od siebie, osiedlowy futbol w czystej postaci. Nigdy nie zamknąłem się na wiedzę
boiskową, czy taktyczną i każdy news, ciekawostka, zaświecały lampki i poszerzały
horyzonty. Ale nie ma większej zmiany w spojrzeniu na futbol, niż przejście z bycia
kibicem/zawodnikiem na stawanie się świadomym trenerem. A ja mam ledwie parę kroków
za sobą i za każdym razem uświadamiam sobie jak wiele nie wiem i jak długa droga przede
mną.
W Pychowiance pracowałeś z wieloma trenerami. Od kogo nauczyłeś się najwięcej,
kogo najbardziej ( sportowo i nie tylko ) zapamiętałeś ?
 
Uczyłem się od wszystkich. Od jednych rzeczy wartych wprowadzania, pielęgnowania i
ewoluowania, a od innych rzeczy, które trafiły na listę czego nie powielać i czego unikać.
Najwięcej w kwestii przygotowania do treningu i nauczania zostawił Sebastian Lutak, a w
kwestii budowania jedności drużyny, w czasach niesprzyjających Marek Staniewski.
 
Trener a zarazem kolega, to role ciężkie do pogodzenia . Ty chyba jednak radzisz sobie z
tą rolą ?

Podobnie jak łączenie roli grającego trenera, tak bycie kolegą i trenerem nie jest łatwe dla obu
stron, zwłaszcza po tylu latach znajomości i gry w jednej drużynie. Mam przekonanie, że
gdybym przyszedł ze swoim pomysłem na grę z zewnątrz, to nasza gra wyglądała by lepiej.
Nie wiem, czy wyniki byłyby lepsze, bo to nie zawsze idzie ze sobą w parze, ale szybciej
zauważalne byłyby postępy w naszej grze.
 
Nie wszyscy wiedzą, ale gdy trenerem był Leo Beenhakker , omal nie dostałeś powołania
do kadry narodowej. Czemu ostatecznie tak się nie stało ? ;)

Pychowianka nie zawsze była bezdomna, ale klub od czasu reaktywacji nie dorobił się faxu.
Chyba, że leży w szafie Prezesa z nieodebraną wiadomością?
 
Mecz Pychowianki, który najbardziej zapamiętałeś ?
 
Nie ma jednego meczu, który utkwił w pamięci najbardziej. Mam w głowie kolaże spotkań,
które mogę przywołać. Ze zwycięstwami, porażkami, kontuzjami, bramkami i przebiegiem
konkretnych akcji. Całkiem spora liczba zdążyła się uzbierać.
 
A ten, którego wolałbyś nie pamiętać ?
 
Dwa mecze mogły by się nie odbyć. Mecz w Pucharze Polski z Błękitnymi Modlnica 0-10 w
sezonie 2015/16 i mecz z Gromem 0-3 w sezonie 2018/19. Pierwszy był bolesnym doznaniem
zawodnika, drugi to solidny knock down w butach trenera.
 
Czy „Pio”, jako piłkarz powiedział już ostanie słowo ?
 
Bywam na huśtawce nastrojów między jeszcze tu wrócę, a to se ne vrati. Drzwi nie zostały
zamknięte, ale nie widzę dla siebie opcji powrotu w roli grającego trenera przy wystarczająco
szerokiej kadrze.
 
Od gracza z numer 7, wymagasz więcej niż od innych ? Siódemka na plecach
zobowiązuje ?
 
Najwięcej wymagam od siebie i wierzę, że to przekłada się na każdego w drużnie. Zresztą
mamy ambitny zespół i nie widzę w nim zawodników, którzy nie chcieliby pokonywać
kolejnych barier. Numer na plecach nie ma znaczenia, każdy chce grać i wygrywać, a to
wystarczająca presja i wymagania.
 
Piotr Mrozek to trener, wiceprezes, ale też jeden z najbardziej zasłużonych piłkarzy
„Pycho”.Jak trafiłeś do naszego klubu ?
 
Po niedoszłych ruchach transferowych z juniorów Juvenii do Zwierzynieckiego i później do
Podgórza nie sądziłem, że jeszcze gdzieś zagram, bo zupełnie nie ciągnęło mnie do piłki
ligowej. Aż pewnego dnia po rozmowie z Bartkiem Pasierbem dałem się namówić na trening
testowy i tak razem z Wojtkiem Borkowskim stawiliśmy się na Tynieckiej. Reszta jest już
historią.
 
Pierwsze wrażenia po wizycie na Tynieckiej ?
 
Halo, gdzie ja jestem? Garstka osób na zajęciach i trochę freestylowy trening. Jednak to
ludzie zawsze byli siłą tego klubu, dzięki nim od początku czułem się swobodnie i szybko
wkręciłem się w klimat Pychowianki.
 
Gra w Pychowicach czy Pychowiance dostarczyła wielu przygód. Jakie zapamiętałeś
najbardziej ?
Największe przygody zawsze wiązały się z imprezami kończącymi rundy wraz z kibicami
oraz powstanie GB. Wtedy to miasto było nasze!
 
Kiedy powstał pomysł, by zostać trenerem ?
 
Pomysł narodził się wiele lat temu, jeszcze za Marka Staniewskiego, a później za Mariusza
Malca, ale to były czasy, w których nie byłem gotowy na takie przedsięwzięcie, z reżimem
treningowym, organizacją czasu, sumiennością i odpowiedzialnością. Pomysł dorastał wraz
ze mną i tak pewnego dnia za sugestią Ani, że to jest ten moment zapisałem się na kurs.
By zostać nim, to jednak długa droga. Wymaga czasu, poświęcenia i pieniędzy.
 
Opowiedz jak wyglądała Twoja droga do licencji. Co powinien wiedzieć każdy, chcący
zostać trenerem ?
 
Zawód trenera otwarty i każdy może nim zostać. Szkółki i kluby wciąż poszukują
szkoleniowców więc rynek też jest chłonny i nie ma problemu ze znalezieniem pracy. Trzeba
jednak pamiętać o kilku rzeczach, zanim wejdzie się do tej rzeki. Trzeba mieć otwartą głowę i
nie zamykać się na pomysły, idee i wymianę poglądów. Trzeba poświęcić sporo czasu, ze
świadomością, że wciąż go będzie brakować, a wszystkie kursy, konferencje i szkolenia
należy traktować jak inwestycje. Jeśli trener chce się rozwijać i idzie swoją drogą, to
inwestycje się zwrócą. Ale nie można nastawiać się na rozbicie banku na początku przygody,
zwłaszcza że rynek piłkarski otwiera się wraz z wzrostem doświadczenia i zdobywaniem
kolejnych uprawnień trenerskich. Trzeba do tego zawodu podejść z pokorą i planem na siebie.
 
Rodzina nie ma dość Twojego hobby ?
 
Mam to szczęście, że żona mnie wspiera i widzi, że to pasja, która mnie pochłania i daje
satysfakcję. Jednak z pewnością daję jej powody, że mogłaby mieć tego dość.
 
Stałeś się takim Radkiem Sobolewskim Pychowianki. Autorytet na boisku, ale też poza
nim. Twardziel, walczak, również jak On zostałeś trenerem swojego klubu. Czy
zamierzasz wytrzymać na ławce dłużej niż „Sobol” ?
 
Nie wiem jak odpowiedzieć na to pytanie, bo za chwilę miną trzy lata w roli trenera w
Pychowiance. Do końca sezonu nie planuję zmian, choć zawsze gdy dzwoni Prezes pojawia
się niepewność i nie wiem, czy odebrać standardowo „halo?”, czy „nie możesz mnie zwolnić,
bo sam odchodzę”
 
Trener na którym się wzorujesz ?
 
Nie mam jednego wzoru na którym bazuję. Staram się wyłapywać z dostępnych źródeł i
otoczenia szczegóły, które będą spójne z moją wizją futbolu i pomogą mi rozwijać się na
wielu płaszczyznach.
 
„Na ( przysłowiowe ) piwo, poszedł byś : ( nie ma opcji „pomidor” ;) )
a) Z gegenpres Hyballą
b) Z podlewaczem roślin Probierzem
c) Franzem Smudą
 
Polscy trenerzy wydają się być na wyciągnięcie ręki, a droga do spotkania nie taka długa. Z
trenerem Smudą jesteśmy prawie, że sąsiadami, do trenera Probierza niedaleko choćby na
staż. Odpowiedź „A” wydaje się najciekawszą opcją, ze względu na tornado jakie przeszło w
Krakowie w czasie pobytu Hyballi w Wiśle. Z chęcią zapytałbym przy piwie skąd taki odpał?
 
Jak oceniasz obecną drużynę Pychowianki. Przybliż kibicom, którzy nie są na bieżąco,
kogo uważasz za wiodącą postać, lidera zespołu. W kim pokładasz największe nadzieje,
kto zaś ma szansę by do liderów Pycho dołączyć ?

W historii Pychowianki spotkały się kiedyś wybitne jak na nasze warunki jednostki, w dobrze
grającej orkiestrze, która miała ludzi od noszenia fortepianu, ale chyba nigdy nie mieliśmy tak
mocnej i wyrównanej kadry. Jednak żeby wyrobić sobie zdanie, trzeba pojawiać się na
meczach i zobaczyć naszych zawodników w akcji. Tak się składa, że liderów i pretendentów
mamy w każdej formacji, a ja mam nadzieję, że za tą jakością będą szły wyniki, bo wtedy
drużyna będzie mogła wejść na jeszcze wyższy poziom. Nie chciałbym wyróżniać
pojedynczych graczy, bo liczę na wszystkich zawodników z kadry i wierzę, że każdy da coś
ekstra od siebie, gdy drużyna będzie tego potrzebować.
 
Z kim lepiej Ci się pracuje . Poznałeś już smak trenerki zarówno wśród dzieci, jak i
seniorów. Choć i tu zapewne napotykasz na „duże dzieci” ? ;)
 
Z jednej strony z dziećmi jest łatwiej, bo nie mają jeszcze złych nawyków, chłoną wiedzę, a
na początkowym etapie szybko widać efekty pracy. Niekoniecznie w postaci zwycięstw, ale
zachowaniu, indywidualnych umiejętnościach i rozumieniu gry. Z drugiej strony
odpowiedzialność w pracy z młodzieżą jest większa, bo właśnie jako trener kształtuję ich
pierwsze nawyki, wiedzę i spojrzenie na futbol, więc dobrze by było tego nie spieprzyć i
dobrze wykonać swoją misję. Z seniorami natomiast fascynujące jest poszukiwanie drogi,
przedstawienie wiarygodnej wizji gry, w którą uwierzą i za którą pójdą, a najtrudniejsze
chyba w naszych amatorskich realiach – stworzenie drużyny i zarządzanie liczną kadrą.
 
Twoje cele na przyszłość, to jak wiadomo Liga Mistrzów z Pychowianką. Jeśli jednak
ten cel się nie powiedzie, to gdzie widzisz się za powiedzmy 10 lat ?

Nie mam sprecyzowanych planów na swoją trenerską przyszłość. Z pewnością chciałbym, by
trenowanie było moim głównym i w pełni wystarczalnym źródłem dochodu, ale nie zbadane
są wyroki boskie.
 
Dziękujemy za wywiad i mamy nadzieję, ze na koniec sezonu będziemy fetować awans
do A-klasy !
Dziękuję. Gramy na stadionie Borku, a stamtąd mamy blisko na rynek  ! To nie może być przypadek ! 

Komentarze

Brak komentarzy