baner
Nr konta bankowego: 32 1090 1665 0000 0001 3140 2240
Strefa członkowska
2017-05-07 10:26:24 - Pio, Solo
Sokół Rybna - Pychowianka Kraków 2:1

Data meczu: 2017-05-06 17:00:00

Opis meczu

Sokół Rybna – Pychowianka Kraków 2:1

Po dalece niespodziewanej, żeby nie rzec szokującej porażce na własnym boisku z Trzebolem oraz wymęczonym i nieco szczęśliwym zwycięstwie z Błękitnymi Czułówek, Pychowiance przyszło zmierzyć się z teoretycznie najcięższym meczem sezonu, którym powinna być wizyta na boisku lidera w Rybne

Humorów przed meczem nie poprawiała długa lista nieobecnych zawodników. Pomór zwłaszcza w obronie, gdzie nie mogli zagrać Graboń, Lorek i Solak. Jednak bardziej odczuwalny potencjalnie miał być brak „Ukraińskiego Dynamitu” czyli Romana Gavlo oraz Kamila Odrzywołka. Na nadmiar ofensywnych, kreatywnych graczy Trener Zalas raczej nie narzeka a jeden Balicki, któremu bliżej do emerytury niż wieku juniora, mimo świetnej formy wiecznie nie będzie ratować Pychowianki.

Mimo szeregu niesprzyjających okoliczności nastawienie zawodników jak zwykle było bojowe i pełne wiary w siebie. Faktem jest, że Pycho nie w takich opałach się znajdowało i potrafiło sprawiać niespodzianki.

Trener Zalas z konieczności zamieszał składem i wyszliśmy w następującym składzie:

Fabryczewski – Kuzyk, Dyba, Jarzębak, Bartos – Zalas, Mrozek, Rutkowski, Konieczny – Balicki, Góral.

Jak to często w piłce nożnej bywa, mecz zaczął się od przewrotnego scenariusza. Nie dotrwaliśmy nawet do piątej minuty meczu a zawodnicy z Pychowic już zdążyli objąć prowadzenie. Po wrzucie z autu z lewej strony boiska piłkę przedłużył Krzysztof Kuzyk a w polu karnym akcję zamykał Maksymilian Konieczny i przytomnym, precyzyjnym strzałem umieścił piłkę w siatce. 1:0 !!!!.

Trzeba tu wspomnieć, że to kolejny przykład „błogosławieństwa wywiadów” – często zdarza się tak, że kto udzieli wywiadu naszej Klubowej stronie nagle zyskuje skuteczność. Maksiu jest tego najlepszym przykładem – w tej rundzie to już jego trzecia bramka a debiutancki wywiad miał miejsce zaraz przed jej rozpoczęciem.

Chyba nie muszę pisać tego pytania, które teraz zadaje sobie każdy czytający ten tekst – „Kiedy będzie wywiad z Krzysztofem Kuzykiem???”. Ja bym jednak sugerował Koziemu nie korzystanie z magicznych mocy a po prostu powtórzenie wyczynu z 1998 roku z meczu KS Borek – Garbarnia, kiedy to „pychowicki Piszczu” strzelił ostatniego gola w swojej bogatej karierze. Mnie się tam marzy powtórka na dwudziestą rocznicę tej sytuacji.

Trzeba jednak wrócić na boisko i uczciwie oddać, że po niespodziewanej przewadze w pierwszym dziesięciu minutach Sokół szybko zaczął pokazywać, że pozycja lidera nie jest przypadkiem. W tej fazie meczu pierwszy raz błysnął „Faber”, broniąc w sytuacji „sam na sam” z napastnikiem gospodarzy. Pycho jednak nie odstawało od zawodników z Rybnej i również stwarzało realne zagrożenie pod bramką miejscowych. Tomek Rutkowski z wolnego uderzył chytrze i z dobrą siłą ale bramkarz Sokoła stanął na wysokości zadania, chwilę później wydawałoby się idealną sytuację miał Krzysiek Bartos ale uderzenie z siódmego metra pozostawiało wiele do życzenia.

W 30. minucie wydawało się, że musi być remis ale drugą (i zdecydowanie nie ostatnią) świetną interwencją popisał się „Faber”. Sześć minut później kolejna stuprocentowa szansa napastnika Sokoła i ponownie górą Fabryczewski. Trwał koncert naszego bramkarza. Jeszcze chwilę przed przerwą kolejna obrona w wydawałoby się beznadziejnej sytuacji i na przerwę schodziliśmy z jednobramkową przewagą. W dużej mierze dzięki znakomitej postawie Fabera ale i pozostałym zawodnikom nie można było odmówić gry na naprawdę przyzwoitym poziomie. Obrona, mimo dużego momentami naporu, agresywną grą i walecznością przerywała szturmy Sokoła. Agresywnie  przerywał akcję przeciwników „Kozi”, o dziwo żwawy, chętny do gry był Dyba i wiele było z niego pożytku w defensywie. Jak zwykle dobrze ustawiał się Jarzębak i gdy trzeba było wyjaśniał sytuację. Nie zawodził na nietypowej dla siebie pozycji Bartos. Pomocnicy walczyli o każdy centymetr boiska ale ich zadania były bardzo utrudnione ze względu na niewielkie boisko, duże zagęszczenie środkowej strefy boiska i ciężką, pełną kałuż murawę.   Jedynie napastnicy pozostawali niewidoczni ale trzeba uczciwie przyznać, że rzadko kiedy otrzymywali dokładne piłki od kolegów.

Z rozbudzonymi nadziejami czekaliśmy na drugą połowę ale niestety okazało się, że to co najlepsze Pycho zaprezentowało w pierwszych czterdziestu pięciu minutach.

Już w drugiej minucie po przerwie MUSIAŁ BYĆ REMIS. Jednak, to co przed przerwą można było nazwać koncertem Fabera, teraz weszło poziom wyżej. Precyzyjny strzał napastnika gospodarzy, dodatkowo z bliskiej odległości i zza kilku obrońców Pychowianki. Nasz golkiper futbolówkę musiał zobaczyć w ostatnim momencie. Cała ławka rezerwowych, na czele z Trenerem Zalasem, już zdążyła się pogodzić ze stratą bramki ale jednak Faber w sobie tylko znany sposób sięgnął piłki, wprawiając w osłupienie nawet zawodników drużyny przeciwnej.

Dwie minuty później znowu wielkie nerwy, gdyż wydawało się, że zawodnik Sokoła był faulowany przez Andrzeja Jarzębaka w sytuacji sam na sam. To mogło oznaczać rzut karny dla miejscowych i „czerwień” dla nomen omen Red – a. Przyznam szczerze, że z perspektywy ławki byliśmy pewni, że sędzia Piotr Kaczmarek wskaże na „wapno” i wyjmie „asa kier”. Ku naszemu zdziwieniu z kieszeni arbitra wyjęta została kartka żółta i pokazana napastnikowi z Rybnej. Jednak, jak zgodnie stwierdzili po meczu główni aktorzy tego widowiska, była to decyzja słuszna, czego potwierdzeniem również to, że protesty miejscowych nie były specjalnie przekonujące i widać było, że sami mają duże wątpliwości co do ewentualnej jedenastki.

Po tej sytuacji mogło zacząć się wydawać, że tego dnia Pychowianki po prostu nie może spotkać nic złego. Niestety, rzeczywistość szybko zweryfikowała takie nadzieje. Najpierw w starciu z przeciwnikiem bliźniaczej do kontuzji Jerzego Lorka z ostatniego meczu doznaje Kuzyk. Chwilę później Faber jest już bez szans po strzale głową i sytuacja zaczyna się robić nieciekawa, jest 1:1. Zaraz po wyrównującej bramce ratuje nas słupek i wszyscy zaczęli zdawać sobie sprawę, że wywiezienie remisu z terenu lidera będzie zadaniem bardzo trudnym. Pamiętając jednak o bardzo dobrych fragmentach pierwszej połowy wcale nie niemożliwym. Gdy wydawało się, że zawodnicy z Krakowa otrząsnęli się po szturmie Sokoła i gra się wyrówna wydarzyło się coś, co naprawdę zdarza się raz na kilka (jeśli nie kilkaset) tysięcy meczów…

W 65. minucie grę od własnej bramki, wykopem z ręki, wznowił bramkarz Sokoła. Jako, że boisko w Rybnej do największych nie należy a golkiper włożył w ten wykop sporo siły piłka zbliżała się w okolicę naszego pola karnego i wszyscy oczekiwali, że odbije się ona od murawy i bezpiecznie trafi w ręce Fabera. Stało się niestety tylko to pierwsze…

Futbolówka dostała poślizgu na pełnej wody murawie, mocno podskoczyła i przelobowała naszego bramkarza lądując w siatce mimo rozpaczliwej próby naprawienia błędu przez Fabryczewskiego. Istne kuriozum, znane wszystkim kibicom z meczu Polska – Kolumbia czy niesławnego występu Artura Boruca pokonanego przez Asmira Begovicia.  Tym samym przegrywamy 1:2.

Piłka nie jest sprawiedliwa. To stare i wyświechtane porzekadło tym razem znowu pokazało swoją wielką moc. Zdecydowanie najlepszy zawodnik Pychowianki w tym meczu, dzięki któremu przez długi czas utrzymywaliśmy korzystny wynik, popełnił straszny i brzemienny w skutkach błąd.

Tak naprawdę, po tym golu właściwie spotkanie się skończyło. Ostatnie dwadzieścia pięć minut upłynęło pod znakiem bardzo rozważnej gry Sokoła, który nie stwarzał może klarownych sytuacji ale również skutecznie trzymał Pychowiankę z dala od własnej bramki. Jedyny moment, w którym Kibice Pycho mogli mieć nadzieję na zmianę wyniku była sytuacja, po której Balicki trafił do siatki ale niestety z dość wyraźnego spalonego.

Podsumowując sobotni mecz, chciałbym napisać, że jak na B klasowe standardy, dodatkowo biorąc pod uwagę okoliczności majowego weekendu, które skutkowały licznymi absencjami oraz mocno sfatygowane deszczem boisko, oglądnęliśmy moim skromnym zdaniem, naprawdę dobre widowisko.

Widać było nieco większą piłkarską jakość zawodników lidera ale Pychowianka postawiła naprawdę ciężkie warunki i pozostaje nam się cieszyć, że ze zdecydowanym faworytem do awansu pozostajemy z korzystnym bilansem, gdyż w rundzie jesiennej udało się przy Tynieckiej wygrać 2:0.

 

[s]

 

 

 

Relacja na żywo

Dodano: 2017-05-06 17:04:30
4'
Zacyzynamy relację od znakomitej wiadomości !!!!! Maks Konieczny i 1:0 !!!!!!!
Dodano: 2017-05-06 17:05:54
4'
Pychowianka w składzie: Ręcznik - Kozi, Dyba, Jarzębak, Bartos - Zalas, Mrozek, Rutkowski, Konieczny - Góral, Balicki
Dodano: 2017-05-06 17:06:43
4'
Dzisiaj wraca do Was stary skład reporterski. Jerzy Strejlau oraz Wojciech Zydorowicz.
Dodano: 2017-05-06 17:07:36
6'
Początkowy fragment gry zdecydowanie na korzyść Pychowianki. Mimo braków kadrowych naprawdę prezentujemy się nieźle. Oby tak dalej.
Dodano: 2017-05-06 17:09:15
8'
Akcja sam na sam Sokoła. Świetnie interweniuje nasz nieistniejący bramkarz. :)
Dodano: 2017-05-06 17:11:53
10'
Jak na złość zaraz po słowach o naszej przewadze do głodu doszedł Sokół Rybna. Chwilowo rozpaczliwie się bronimy.
Dodano: 2017-05-06 17:12:25
11'
Rutkowski z wolnego i było blisko celu !!!
Dodano: 2017-05-06 17:13:28
12'
Znakomita centra z wolnego i Krzysiek Bartos z siódmego metra obok bramki.
Dodano: 2017-05-06 17:14:12
13'
Bardzo otwarty mecz... Sytuacja za sytuacją.
Dodano: 2017-05-06 17:15:25
14'
Spotkanie sędziuje Pan Piotr Kaczmarek. Miejmy nadzieję, że obędzie się bez dyskusji i nie będziemy psuć dobrych relacji :) Pozdrawiamy Panie Sędzio :)
Dodano: 2017-05-06 17:15:55
14'
Jerzy Strejlau mówi: "Kasza wygrał główkę. Da się ?? Da się!!!"
Dodano: 2017-05-06 17:16:24
15'
Nasz środkowy napastnik, Łukasz Góral. Typowa dziewiątka, postawny, silny, pseudonim "Guliwer" :).
Dodano: 2017-05-06 17:20:11
19'
Groźnie pod naszą bramką po rzucie wolnym. Ale tylko w teorii ponieważ sędzia odgwizdał spalonego.
Dodano: 2017-05-06 17:20:12
19'
Groźnie pod naszą bramką po rzucie wolnym. Ale tylko w teorii ponieważ sędzia odgwizdał spalonego.
Dodano: 2017-05-06 17:21:24
20'
Na trybunach w Rybnej zameldowali się nasi Kibice. MEGA SZACUN !!! DZIĘKUJEMY.
Dodano: 2017-05-06 17:22:27
21'
Pychowianka strzeliła jednego gola. Eksperci strzelają właśnie drugie piwo.... Czujemy tu pewien dysonans.
Dodano: 2017-05-06 17:25:22
24'
Trener Zalas raczy ławkę rezerwowych dowcipem o łuku. Nie będziemy cytować ale było śmiesznie :)
Dodano: 2017-05-06 17:30:18
29'
Obok ławki nowy kibic Pychowianki z Podkarpacia - szanujemy :)
Dodano: 2017-05-06 17:31:08
30'
Bardzo groźnie pod naszą bramką. Wychodzimy obronną ręką. Sędzia Kaczmarek chyba podjął błędną decyzję dyktując rzut rożny.
Dodano: 2017-05-06 17:32:29
31'
Kozi świetnie w obronie. Wycieczka do Lwowa i wizyty w teatrach oraz muzeach ewidentnie służą.
Dodano: 2017-05-06 17:32:54
31'
Czy ktoś nas dzisiaj czyta ?
Dodano: 2017-05-06 17:35:12
34'
Znowu Kozi świetnie w obronie. Blond PitBull atakuje !!!
Dodano: 2017-05-06 17:35:40
34'
Na Fabera zawsze można liczyć !!!! "Panie Sędzio, Pan mi zasłania !!!!" :)
Dodano: 2017-05-06 17:37:13
36'
Trzeba przyznać że oprócz gadania głupot Faber również potrafi bronić. W sytuacji sam na sam wyjmuje mocny strzał napastnika Rybnej. Interwencja klasa światowa.
Dodano: 2017-05-06 17:38:32
37'
Kubala, Trener za Tobą tęskni. Mówi, że nie ma lepszego towarzystwa na ławce niż Twoja osoba :)
Dodano: 2017-05-06 17:40:09
39'
Rzut wolny dla Rybnej, będzie groźnie.
Dodano: 2017-05-06 17:41:15
40'
Znowu świetnie Fabryczewski !!! Kurwa, sąsiad dajesz radę !!!
Dodano: 2017-05-06 17:41:46
40'
Przepraszam za wulgaryzmy ale ta interwencja była tego warta.
Dodano: 2017-05-06 17:42:38
41'
Nie będzie zaskoczenia jeśli napiszę, że Pio wygrywa większość pojedynków główkowych.
Dodano: 2017-05-06 17:44:59
43'
Juri krzyknął do naszego bramkarza: "Brawo Paweł"... Nie wiemy o kogo chodzi.
Dodano: 2017-05-06 17:45:52
45'
Koniec pierwszej połowy. Prowadzimy dalej 1:0.
Dodano: 2017-05-06 17:55:31
47'
Druga połowa rozpoczęta.
Dodano: 2017-05-06 17:55:59
47'
Jezus Maria Gol dla Rybnej .... NIEEEEE !!! Faber jesteś WIELKI.
Dodano: 2017-05-06 17:56:57
48'
To nie tylko moja nadmierna ekscytacja. Wszyscy na ławce zgodnie stwierdzili, że była to interwencja sezonu. Precyzyjny strzał zza obrońców i Faber w kosmicznym stylu broni.
Dodano: 2017-05-06 17:58:48
50'
Wydawało się, że na 100% rzut karny. Sędzia Kaczmarek jednak podejmuje trudną decyzję i uznaje, że napastnik symulował. Z perspektywy redakcji nie podejmujemy się oceny ale reakcje zawodników wskazują, że chyba była to słuszna decyzja.
Dodano: 2017-05-06 18:02:50
54'
Niestety, szczęście nie wystarczyło na całą drugą połowę. Najpierw kontuzja Koziego a teraz wyrównująca bramka. Jest źle ale jeszcze trochę czasu.
Dodano: 2017-05-06 18:03:49
55'
Zaczyna się robić dramatycznie... Faber poszkodowany, potrzebna jest pomoc.
Dodano: 2017-05-06 18:05:14
57'
Kontuzjowanego Kuzyka zastępuje Mateusz Kozłowski.
Dodano: 2017-05-06 18:05:42
57'
Juri wraca po udzieleniu pomocy i szczerze wyznaje, że Faber udawał chcąc odpocząć :)
Dodano: 2017-05-06 18:07:17
59'
Słupek po strzale zawodnika Rybnej. Coraz większa przewaga naszych przeciwników ale Trener Zalas twierdzi, że spokojnie... Strzelimy w 90 minucie, żeby przeciwnik nie miał czasu odrobić.
Dodano: 2017-05-06 18:14:08
65'
Jezus Maria co się tutaj dzieje.... To jest nieprawdopodobne.... Chwalony za cały mecz Faber zachował się jak bramkarz onegdaj reprezentacyjny Tomasz Kuszczak. Bramkę strzela nam golkiper drużyny przeciwnej. Masakra...
Dodano: 2017-05-06 18:18:31
70'
W natarciu dalej Rybna... Liczymy na to, że sprawdzą się słowa Trenera Zalasa.
Dodano: 2017-05-06 18:21:51
73'
Dybson na pełnej szybkościnprzebiegł całe boisko... To jest nieprawdopodobne. Cuda się w Rybnej dzieją :)
Dodano: 2017-05-06 18:24:58
76'
Bali strzela gola ale niestety sędzia podnosi chorągiewkę.
Dodano: 2017-05-06 18:25:48
77'
Wiara dalej na ławce...
Dodano: 2017-05-06 18:26:20
78'
Kontuzjowany Kuzyk opatrywany tyskim sposobem na ławce rezerwowych
Dodano: 2017-05-06 18:27:51
79'
Na boisku chwilowo niewiele się dzieje... Miejmy nadzieję, że obudzimy się w ostatnich minutach.
Dodano: 2017-05-06 18:32:18
84'
Na ławce Tomasz Rutkowski obdarza nas złotymi myślami a Jerzy Lorek przedstawia definicję szydery i ironii - "ukryta drwina".
Dodano: 2017-05-06 18:35:38
87'
Niestety nic nie wskazuje na to, żebyśmy odrobili stratę. Z drugiej strony lider bardzo nie przeważa więc może się uda...
Dodano: 2017-05-06 18:38:06
89'
3 minuty doliczone..
Dodano: 2017-05-06 18:39:27
91'
Faulowany Balicki ale niestety nie w pobliżu pola karnego przeciwnika ale naszego.
Dodano: 2017-05-06 18:40:38
92'
Ostatnia szansa na realizację scenariusza Trenera Zalasa.
Dodano: 2017-05-06 18:43:21
95'
Niestety, koniec meczu. Przegrywamy 1:2. To był cudowny mecz Fabera do czasu gigantycznego błędu i puszczonego gola. Takie rzeczy się zdarzają, Faber i tak było pięknie :)

Komentarze

Brak komentarzy
ilo¶ć zdjęć: 63
Protokół meczowy
Bramki:
0:1 M.Konieczny 3 min
1:1 51 min
2:1 68 min

Pychowianka:
P.Fabryczewski
Å.Balicki
K.Bartos
D.Dyba
Å.Góral
A.Jarzębak
M.Konieczny
K.Kuzyk
(55 min M.Kozłowski)
P.Mrozek
T.Rutkowski
(70 min M.Pilch)
W.Zalas

Widzów:
25