Świątecznie z... Piotrem Morko
Najlepszy prezent w życiu, jaki otrzymałeś pod choinkę to?
Najbardziej w pamięci mam te prezenty, które znalazłem pod choinką jak byłem dzieckiem. Wymarzone, te o które prosiłem w liście św. Mikołaja i on rzeczywiście je przyniósł. To było najfajniejsze uczucie i teraz sam widzę podobne reakcje u swojego syna, kiedy otwiera paczki i widzi to, co o co prosił w liście.
A w tym roku chciałbym otrzymać?
Więcej czasu z synem oraz przynajmniej 24h bez powiadomień w telefonie. Coraz częściej brakuje mi spokoju.
Kiedy dowiedziałeś się, że Świętego Mikołaja nie ma. A może on jednak istnieje?
Jak nie ma? On jest i nikt mi nie wmówi, że jest inaczej.
Ulubiona potrawa przy Wigilijnym stole?
Od kiedy pamiętam to mandarynki! A tak na serio to rolmopsy - zawijane śledzie z ogórkiem, cebulą. Ogólnie bardzo lubię śledzie, ale tylko na mokro!
Kolędy…śpiewam, unikam, nie lubię?
Lubię i śpiewam, choć z tym śpiewaniem to tak na bakier u mnie. Raczej jestem nieśmiały i albo śpiewam sam albo podpinam się pod większą ekipę.
Prezenty dla bliskich. Kupuję z wyprzedzeniem, czy czekam na ostatnią chwilę?
Różnie, staram się planować z wyprzedzeniem, ale życie mnie dość często weryfikuje i zdarzało się nawet jechać do sklepów w Wigilie. Co ciekawe, nie ma wtedy za dużo ludzi w sklepach i można bez problemu kupić, co trzeba. A nie czekaj. Przecież prezenty przynosi Mikołaj!
Choinkę ubieram, czy czekam aż będzie przystrojona?
Od kilku lat ubieramy razem z synkiem i jest to nasza wspólna tradycja. Jednego dnia choinka, drugiego dnia pieczemy pierniki. Jak byłem młodszy zawsze pomagałem przy ubieraniu, także można powiedzieć, że jestem choinkowym aktywistą
Świąteczna tradycja, którą najbardziej lubię to?
Nie nazwę tego tradycją, ale mam wrażenie, że okres Świąt Bożego Narodzenia zmienia ludzi na lepszych. Co prawda nie trwa to długo, ale fajnie, że choć przez chwilę jest całkiem sympatycznie. Spotkania rodzinne też są spoko, dopóki nie wjadą przy stole rozmowy moralizatorskie lub polityczne po kilku mokrych śledzikach. Choć z drugiej strony może być wtedy zabawnie.
Święta ze sportem, czy totalny chillout?
Ostatnio zauważyłem, że chętnie odpoczywam od sportu, można powiedzieć, że u mnie sport 365 dni w roku, dlatego Święta bez sportu, zdecydowanie!
Z Pychowianki do świątecznego stołu zaprosił bym…..?
Doskonale pamiętam wspólną „wieczerzę” z Piotrkiem Mrozkiem po którymś z treningów. Wspaniały to był wieczór, nie zapomnę go nigdy (śmiech). To było chyba z 15 lat temu i do dziś mam dobre wspomnienia z tamtych czasów. A gdybym miał wybierać to poza Piotrkiem na pewno każdy, kogo poznałem, byłby mile widziany i od stołu by sam nie wstał, zgodnie z podlaską gościnnością. Pychowianka była zawsze jak wielka rodzina. Ludzie to tańca i do różańca…i do mokrego śledzika także!
W 2021 roku najbardziej podobało mi się… ?
Pierwszy raz od dawna mogłem wyrwać się na tydzień z kraju i mimo tego, że była to podróż służbowa to kilka dni w Madrycie były fajną odskocznią od naszych codziennych problemów.
A rzecz o której chciałbym zapomnieć?
Niestety, ale mam bardzo dobrą pamięć i ciężko mi jest cokolwiek zapomnieć. Choć są sytuacje, których się nie pamięta, gdy wjedzie na stół za dużo śledzika!
Postanowienia na 2022 rok?
Szanować czas ze sobą samym i bliskimi, być sobą i nie zmieniać się.


