Nr konta bankowego: 32 1090 1665 0000 0001 3140 2240
2006-07-05 23:59:59 - DZ
Pychowianka Kraków - PKS Albertus Kraków 1:2
Data meczu: 2005-11-06 00:00:00
BRAMKI: Ł. Kostrz 45 - Hodor 27, Tarnopolski 42
SĘDZIOWAŁ: Jarosław Kwoka
PYCHOWIANKA: Górecki, Zegarmistrz, Borkowski, Sukta, Kawalec, Mrozek, Łyś, Wojas (86 Marek), M Kostrz, Ł. Kostrz
ALBERTUS: Jakubaszek, Doros, Augustyniak (90 Caba), Jubczyk (52 Kupczyński), Nosek, Kotek, Tarnopolski (85 Raczyński), Mruk, Dębowski, Hodor, Próchnicki (Piórek)
ŻÓŁTE KARTKI: Nosek
WIDZÓW: 100
Mecz rozpoczął się od fatalnego błędu stopera Pychowianki, Zegarmistrza, po którym Albertus zmarnował znakomitą szansę na objęcie prowadzenia. Wojnar wykazał się sporymi umiejętnościami broniąc strzał w sytuacji sam na sam.
Miejscowi grali ospale. Mnożyły się indywidualne błędy, a sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo.
W 15 min Nosek został ukarany żółtą kartą, po tym, jak brutalnie zaatakował Borkowskiego. Warto nadmienić, że "parafialny" zespół Albertusa jest taki tylko z nazwy. Bardzo możliwe, że gościliśmy najbrutalniej grającą drużynę w C-klasie...
W 27 min było już 1-0 dla przyjezdnych. Złe wybicie obrońców Pychowianki przejął Hodor i w sytuacji sam na sam nie dał szans Wojnarowi.
13 minut później było już 0-2. Hodor przejął piłkę na lewej stronie pola karnego, dośrodkował po ziemi, a Tarnopolski dopełnił formalności. Zastanawia bierność piłkarzy z Pychowic, którzy w momencie dośrodkowania zajęci byli reklamowaniem spalonego, a nie grą.
Kiedy wydawało się, że takim wynikiem zakończy się pierwsza połowa, Łukasz Kostrz, po zgraniu Kawalca zdobył kontaktową bramkę.
Po przerwie oglądaliśmy zupełnie inną Pychowiankę. Gospodarze raz za razem szturmowali bramkę Albertusa. Jednak ani Wojas, ani Zegarmistrz nie potrafili pokonać bramkarza rywali.
W 65 min Łyś potężnie huknął z woleja, a bramkarz z najwyższym trudem wybił piłkę na rzut rożny.
W 72 min sędzia podyktował rzut wolny dla gospodarzy, z linii pola karnego. Do piłki podszedł Łyś i minimalnie przestrzelił.
W 75 min wydawało się, że musi paść bramka. Po dośrodkowaniu z prawej strony, bramkarz Albertusa minął się z piłką, którą przejął Ł. Kostrz, jednak nie trafił do pustej bramki.
Czas uciekał, a Pychowianka nadal atakowała. W ostatniej minucie meczu, w pole karne dośrodkowywał Łyś, a Ł. Kostrz ponownie pomylił się o centymetry.
Pychowianka przegrała z Albertusem 1-2, mimo że w drugiej połowie była drużyną znacznie lepsza - Przegraliśmy na własne życzenie. Gdybyśmy wykorzystali choć połowę sytuacji które stworzyliśmy, na pewno wynik byłby zupełnie inny - powiedział po meczu pomocnik Pychowianki Piotr Mrozek.
Szkoda straconych 3 punktów, zwłaszcza, że drużyna z Pychowic była w drugiej połowie przynajmniej o klasę lepsza od przyjezdnych. Może gdyby nasi piłkarze starali się oddawać więcej strzałów na bramkę, wynik byłby inny.
Komentarze
Bramki:

0:1 27 min

0:2 42 min

1:2 Å.Kostrz 45 min
Pychowianka:
J.Wojnar
Å.Górecki
J.Zegarmistrz
W.Borkowski
S.Sukta
S.Kawalec
P.Mrozek
D.Łyś
M.Wojas

(86 min K.Marek)
M.Kostrz
Å.Kostrz