baner
Nr konta bankowego: 32 1090 1665 0000 0001 3140 2240
Strefa członkowska
2019-12-22 12:14:20 - Pio

Jesienna (r)ewolucja


Zanim zaczniemy zasiadać do wigilijnych stołów, żeby składać sobie świąteczne życzenia, wrócimy na chwilę do zakończonej w listopadzie rundy jesiennej. Jak wyglądała budowa kadry, gra i losy drużyny w ligowej tabeli od lipca do listopada?
Po kolei. Po zakończeniu sezonu 2018/2019 wiadomo było, że rzesza zawodników, która stanowiła o sile Pychowianki nie zagra w nowym sezonie i rozpoczęła się akcja poszukiwania nowych zawodników. Czasu do startu przygotowań nie było zbyt wiele, a na pierwszym treningu biegowym pojawiło się trzech zawodników, dwóch nowych i moja skromna osoba. Powodów do optymizmu po pierwszym spotkaniu być nie mogło, ale jak zawsze - wakacje w niższych ligach rządzą się swoimi prawami.
W kolejnych tygodniach zaczęły pojawiać się nowe twarze, a i zawodnicy Pycho budzili się ze snu...posezonowego. Liczbowo wyglądało to coraz lepiej. Rotacja była duża i stabilizacji nie było, ale takie są realia B-klasowe, pracowaliśmy z osobami które pojawiały się na zajęciach. W grach sparingowych z kadrą było krucho, więc wyniki nie mogły być wiążące, a start w nowy sezon był ekscytującą niewiadomą. Do drużyny dołączyło ostatecznie 11 zawodników i wydwało się, że kadra jest zabezpieczona na wszelkie ewentualności i trener nie będzie musiał wspierać drużyny na boisku, a jedynie z ławki rezerwowych.
Rzeczywistość kolejny raz zweryfikowała liczebność kadry. Początek sezonu wiązał się z niesamowitą rotacją związaną z nieobecnościami kolejnych zawodników. Brak stabilizacji w składzie na treningu i meczach, pomimo gry w znanym ustawieniu 1-4-4-2 lub 1-4-4-1-1 przekładał się na coraz słabszą grę, brak sytuacji podbramkowych i trzy kolejne porażki z bilansem 0-11, które zepchnęły Pychowiankę na ostatnie miejsce w ligowej tabeli. Kolejne trzy mecze przyniosły co prawda pięć punktów, ale drużyna z takim potencjałem jak Pychowianka powinna funkcjonować lepiej, zwłaszcza w meczu z Gromem (1:0) i pomimo gry bez bramkarza (debiut na bramce J.Piaska) z Albertusem (2:2). Coraz stabilniejsza kadra pozwoliła w kolejnych meczach eliminować błędy z początku sezonu i drużyny z czołówki Bratniak i Dragoons były w stanie wbić Pychowiance tylko po jednej bramce. Jednak nam wciąż brakowało jakości z przodu.
Mecz z Kaszowianką okazał się przełomowy dla drużyny w rundzie jesiennej. Drużyna zagrała w ustawieniu 1-4-3-3, zagrała najlepsze spotkanie, tworząc sporo sytuacji pod bramkowych, a co najważniejsze, potrafiła obrócić losy spotkania i z 0-1 po samobójczym trafieniu, wyciągnęła wynik na 2-1 z faworyzowanym rywalem. Do końca rozgrywek pozostawały trzy mecze, dwa o sześć punktków i przyzwoitą pozycję  w tabeli i ostatni z liderem - Fairantem Kraków. Zwycięstwa z Universum (2:0) i Wawelem (3:0) mogły i powinny być okazalsze, zabrakło jednak spokoju i skuteczności, jednak cieszyć mogły dopisane punkty i zerowy bilans po stronie strat. Drużyna poszła w dobrym kierunku. Wspomniany mecz na zakończenie rundy miał być spotkaniem z walcem, bo Fairant swoich przeciwników rozjeżdżał, aplikując swoim rywalom w trzech ostatnich meczach łącznie 26 goli! Lider wygrał, miał więcej z gry strzelił jedną bramkę więcej, ale zwodnicy i trener Fairanta gratulowali postawy całej Pychowiance, dziwiąc się naszemu miescju w tabeli.
i wynikom. Cóż, proces budowania drużyny trwa, jesteśmy w połowie drogi, będziemy grać coraz lepiej.
Co musi się poprawić na wiosnę, by wszyscy byli zadowoleni? Skuteczność w ofensywie oraz frekwencja na treningach i meczach, zawrówno w kadrze meczowej, jak i na trybunach.

Jesień zakończyliśmy na 8 miejscu z dorobkiem 14 punktów, z bilansem bramkowym 11-18. Od feralnych pierwszych trzech spotkań, w kolejnych dziewięciu straciliśmy tylko 7 bramek. Na tym również będziemy budować fundament drużyny.
 

A tak wyglądała runda Pychowianki z perspektywy naszych zawodników:

Jakub Piasek, kapitan Pycho:
Sparingi nie wyglądały źle, widać było że drużyna jest w budowie, mecz po meczu coraz lepiej wyglądaliśmy w defensywie, czasem nawet udało się coś ustrzelić. Bywały lepsze i gorsze spotkania. Runda natomiast zaczęła się dramatycznie, przegrywaliśmy mecz za mecz po błędach, które normalnie nam się nie zdarzają, co gorsza, nie mogliśmy nic ugrać z przodu. Brakowało ludzi, walki, motywacji, ciężko powiedzieć. We wrześniu przyszły pierwsze punkty, cenny remis, wymęczone 1-0 z Gromem, kolejny remis na wyjeździe z Albertusem, a następnie bardzo nieznacznie przegrane 2 mecze z wyżej notowanymi rywalami. Ciągle czegoś brakło, niby graliśmy dobrze, nie przekładało się to zupełnie na pozycję w tabeli. Przełamanie nadeszło w drugiej połowie meczu w Kaszowie, powrót do gry z 0-1, walka do końca i upragnione 3 punkty trafiły do nas. Od tego czasu 6 pkt. i porażka 1-0 z liderem. Cieszy przede wszystkim, ze treningi nie idą na marne, poza 2 pierwszymi meczami jak na b-klasowe standardy praktycznie nie tracimy bramek. Musimy jeszcze nieco dołożyć z przodu i na koniec sezonu będzie można cieszyć się z wysokiej pozycji w lidze, a w przyszłym spokojnie myśleć o awansie do klasy a. Cieszy mnie również, że drużyna się integruje, że po pierwszych niepowodzeniach nie poddaliśmy się, choć momentami było ciężko, że chcemy razem grać i walczyć o kolejne punkty. Mam nadzieję, że na wiosnę uda się poprawić frekwencję na treningach, a pod okiem Piotrka będzie widać kolejne postępy, wyniki będą lepsze, a gra będzie nas cieszyć jeszcze bardziej!

Piotr Piętak:
Sezon 2019/2020 rozpoczeliśmy w odświeżonym składzie, ponieważ aż 11 zawodników dołączyło do Pychowianki. Początki jak to zwykle bywa nie były łatwe, brakowało zgrania, każdy mecz był testem nowego ustawienia, ponieważ nie wszyscy zawodnicy pojawiali się na meczach i treningach.  Sezon rozpocząłem na pozycji bramkarza, tak jak zakończyłem poprzedni, lecz z powodów braków kadrowych w kilku meczach musiałem zagrać "w polu".  Obecnie chciałbym rozwijać się w ataku lub na skrzydle, co wcześniej nie było możliwe z powodów zdrowotnych. W nadchodzącej rundzie mam nadzieje na pierwsza bramkę w tym sezonie oraz jak najwięcej meczów w pierwszym składzie, co mam nadzieje wypracować na treningach ????. Końcówka rundy pokazała, że potrafimy  grać jak równy z równym z wyżej plasowanymi rywalami. Ja mam tylko nadzięję na więcej "gry" w grze, ponieważ bronimy bardzo dobrze,  jak tylko zaczniemy zdobywać więcej goli, wyższe ligi stoją dla Nas otworem.

Wojciech Sokołowski:

Początek rundy nie był dla nas korzystny. Szybko znaleźliśmy się w dole tabeli i trzeba było szukać nowych rozwiązań aby poprawić grę naszego zespołu. Na szczęście w drugiej połowie rundy ustabilizował się skład. Defensywa naszej drużyny zaczęła bardzo dobrze funkcjonować (wystarczy powiedzieć, że w ostatnich 9 kolejkach rywale strzelili nam ledwie 7 goli). A to pozwoliło nam na zmianę ustawienia i przerzucenie większej ilości sił do przodu. Ta modyfikacja pozytywnie wpłynęła na naszą grę i mogliśmy w końcu cieszyć się z pierwszych zwycięstw. Naszym problemem jest jednak nadal to, że nie stwarzamy sobie wielu dogodnych sytuacji pod bramką rywali. Na pewno trzeba nad tym popracować. Na koniec rundy zmierzyliśmy się z liderem tabeli, z którym rozegraliśmy wyrównany mecz. To daje nam dużą nadzieję na pozytywny rozwój wydarzeń w kolejnej rundzie.

Komentarze

Brak komentarzy