baner
Nr konta bankowego: 32 1090 1665 0000 0001 3140 2240
Strefa członkowska
2019-08-24 12:03:51 - Pio

Przed pierwszym gwizdkiem (3) - przypływy i odpływy.

Perspektywa.
Żeby móc spojrzeć na sprawy Pychowianki i kolejny raz mówić o zmianach, trzeba mieć możliwość dostrzegać jej codzienne zmagania pod różnym kątem. Zmiany trzeci raz są motorem napędowym, który zaprowadził mnie przed klawiaturę, na chwilę przed startem nowego sezonu. Od 24 września minionego roku przyjąłem na barki trzeci, ważny obowiązek w Pychowiance, który pozwala mi patrzeć na sytuajcę w Klubie od strony organizacyjnej, szkoleniowej i sportowej - zawodnika. Do pełnego obrazu brakuje spojrzenia z zewnątrz, z trybun. Ale spokojnie, wszystko w swoim czasie.
 

Przygotowania do sezonu.
Podczas przerwy między sezonami nastąpiło takie przetasowanie w składzie, że najwierniejsi kibice będą mieli problemy, żeby odgadnąć kto jest kim na boisku, na ławce i czy fani na trybunach to nasi, czy ekipa przyjezdnych? W piłce amatorskiej wymiana składu nigdy nie była zaskakująca, przypływy i odpływy to naturalny proces, jaki zachodzi w wielu klubach. W Pychowiance jednak nigdy nie zaszedł na taką skalę, w tak krótkim czasie. Nie było płynności i przekazania pałeczki. Gdyby nie nowi zawodnicy Pychowianka mogłaby nie przystąpić do rozgrywek, nie zagrałaby choćby jednego sparingu, bo latem miała poważne problemy kadrowe. Jest w kadrze na nowy sezon kilkunastu zawodników, którzy mają staż dłuższy niż dwa lata w Pychowiance, ale wielu z nich jesienią nie zagra. Z różnych powodów. W kadrze w nowym sezonie zabraknie W. Zalasa i R.Gavlo. Z kadry wyszli bez słowa, po angielsku.
Pierwsze treningi nie zapowiadały niczego dobrego, pojawiali się tylko nowi zawodnicy. Jakie było ich pierwsze wrażenia na treningach biegowych z zawodnikami widmo? Trudno stwierdzić, ale wtedy jeszcze kandydaci do gry w Pycho pracowali ciężko. Po trzech tygodniach treningów wytrzymałościowych przyszedł czas na zajęcia na boisku i frekwencja momentami była "meczowa", to cieszyła. W meczach kontrolnych z kadrą bywało różnie i źle, w dwóch meczach zmuszony byłem wesprzeć zespół na boisku, w kolejnych dwóch meczach wsparcia szukaliśmy na bramce i szczęśliwie luki kadrowe dało się załatać. Na sparingu wewnętrznym w środę natomiast było 24 zawodników (i tylko czterech zawodników spoza kadry)! Sinusoida kadrowa.
W sparingach zmierzyliśmy się z Gromem Kraków (B) 5-1, Krakusem Swoszowice (A) 1-4, Orłem II Bębło (B) 1-2 i Fairantem Kraków (B) 0-1. Bramki zdobyli: Cudek, Piotrowski, Pałach x2, Piasek x3. Dwa sparingi, z Albertusem i Radziszowianką II nie doszły do skutku, bo rywale odwołali spotkania.

Forma drużyny pozostaje niewiadomą, bo rotacja zawodników na treningach i meczach była zbyt duża, by mówić o jakiejkolwiek stabilizacji - niech przykładem będzie gra naszego bramkarza w ataku, w ostatnim sparingu przed ligą. Niewiadoma nie wiąże się oczywiście ze strachem, ale cel który przyświecał przy kompletowaniu kadry, by nie powtarzały się sytuacje z poprzednich lat, nie został w pełni zrealizowany. Plan na grę drużyny jest opracowany, ale realizacja jego założeń odbywać się będzie na boisku. Trzymajcie kciuki za chłopaków i obserwujcie zmiany jakie będą zachodzić od pierwszego do ostatniego meczu rundy jesiennej.

Zaangażowanie.
Słowo klucz w klubie w pełni amatorskim. Zaangażowanie na treningach i meczach wydaje się sprawą oczywistą, której nigdy nie podważałem jako zawodnik i nie podważam jako trener. Nie znam zawodnika, który przychodzi grać i trenować na siłę, który nie chce wygrywać, nie chce być lepszy od rywali. Rywalizacja nakręca każdego na każdym poziomie rozgrywkowym. Inną kwestią jest jak nam wychodzi, ale nie znam zawodnika, trenera, czy sędziego na tym etapie rozgrywkowym, który nie popełnia błędów.
Zaangażowanie w życie klubu już oczywiste nie jest. Nie każdy zdaje sobie sprawę ile jest rzeczy do zrobienia wokół drużyny, ile jest problemów, z którymi trzeba się mierzyć w każdym sezonie. Nie każdy chce się z nimi zaznajomić i pomóc. W zasadzie dla większości klub jest/był miejscem na trening i mecz. Trening, mecz i do domu. Wszystkie sprawy załawtiają się same. Nowi zawodnicy jeszcze poznają co z czym się je, przechodzą okres adaptacyjny, starsi i byli natomiast znają realia panujące w Pychowiance, bo te są jednak zbieżne od lat.

Tożsamość.
Pychowianka została reaktywowana w czerwcu 2003 roku, przeszło szesnaście lat temu. Początkowo zrzeszała ludzi tylko z Pychowic, ale projekt szybko stawał się interdzielnicowy, międzymiastowy, aż sięgnął także po zawodników spoza granicy Polski. Gdy w 2005 przychodziłem do klubu, który miał jeszcze boisko przy Tynieckiej, wielu zawodników z początku reaktywacji było już nieaktywnych. Nieaktywnych piłkarsko i organizacyjnie. Niestety ta tendencja utrzymywała się przez kolejne lata i nie widać zmian na horyzoncie w tej materii. Zawodnicy, którzy wspominają i wspominali o świetnej, rodzinnej atmosferze, nie weszli dalej w życie klubu niż do szatni i na boisko. "Całe serce w Pychowicach", które niosło się po zwycięskim meczu z Jutrzenką, dziś jest karykaturalnym wspomnieniem. Nie ma już boiska przy Tynieckiej, a zawodników i ludzi związanych z Pychowianką, mieszkających w Pychowicach i interesujących się losem klubu, jest garstka.
Zawodnicy przychodzą i odchodzą, to naturalna kolej rzeczy. Tylko nieliczini i chwała im za to, po zakończeniu przygody z Pychowianką, zostali w stowarzyszeniu i wspierają klub, choćby składką członkowską i radą. Wydaje się, że wszyscy zdają sobie sprawę, że za wszystko trzeba płacić, za boisko na mecze i treningi, za halę zimą za delegacje sędziowskie, za kartki, za licencję, za zgłoszenie drużyny do rozgrywek, za księgową, podatki itd. Właśnie, a może nie wszyscy? Tak więc, za każdą dziedzinę życia trzeba płacić także w Pychowiance.
Pychowiance brakuje czegoś więcej niż boiska, które stanowić będzie dom, miejsce spotkań i da bezdomnemu klubowi tożsamość. Brakuje świadomości wśród zawodników i kibiców, że Pychowianka "to nie zabawa już", to odpowiedzialność za te szesnaście lat od czasu reaktywacji. I tak, główne problemy jak zawsze wiążą się z finansami, ale są także inne, organizacyjne, związane z działanością strony internetowej, czy social mediów. Chciałbym żeby każdy, patrząc ze swojej perspektywy, spojrzał na klub i pomyślał co mu daje od siebie i czy nie jest w stanie wykrzesać więcej energii, by wszystko funkcjonowało lepiej, miało trwalsze fundamenty. Chętnych do wsparcia Pycho, zapraszam do kontaktu pychowianka@gmail.com oraz do dołączenia do Stowarzyszenia: dołącz do Pycho i do zobaczenia na meczach.

#WszyscyNaPycho!

 

[p]

Komentarze

autor: Pio data: 2019-08-24 13:04:27
Najłatwiej zwiększyć zasięg przez udostępnianie na fb i tt. A z tym też zawsze jest problem wśród związanych z Pycho ;)
autor: data: 2019-08-24 12:24:31
Świetny materiał. Trzeby by pomyśleć jak go rozprowadzić nie tylko wśród wiązanych z PYCHO.